Great Teacher Onizuka (2000, 43 odc.)
Wykończony stresującym tygodniem (studiowanie na walizkach u kumpla), mogłem w końcu odetchnąć z ulgą i odpalić coś na odprężenie. Sięgnąłem po GTO i był to świetny wybór. Mimo że to komedia ecchi, a nie mystery, tym większe było moje zdziwienie, iż wciągnąłem się na tyle, że serial skończyłem w 2,5 doby. 43 odcinki Onizuki to fantastyczna przygoda z pewnym odjechanym wychowawcą, która, mimo że przepełniona problemami natury codziennej, nie pozwala się nie uśmiechać. Mógłbym zarzucić anime pewną schematyczność od mniej więcej 1/3, gdzie każda "wojna" Eikichi'ego puentowana jest w podobny sposób, czasem nawet tym samym przesłaniem. Nie zrobię tego jednak, gdyż wypełnione jest to szczerością i ciepłem, ponadto taki jest ciężar gatunkowy w przypadku komedii. Postaci jest zatrzęsienie, i wszystkie godne są pochwał, jakimi obsypał je Hitori Okami w recce na stronie KMF. Muzyka także bardzo przypadła mi do gustu, zganić muszę za to grafikę. W 2000 musiała być przeciętna, dziś jest dość słaba. Odcinek 18. rozpoczynający się fatalną wstawką CGI, to na szczęście jedyny aż tak rażący element w całej oprawie. Poczułem ogromną satysfakcję kończąc ten świetny tytuł, jak również niedosyt ? chciałbym po prostu kolejnych sto epizodów z życia Onizuki i ekipy z liceum. Na szczęście zawsze można włączyć serial raz jeszcze, a także poczytać mangę :) 9 / 10
Wykończony stresującym tygodniem (studiowanie na walizkach u kumpla), mogłem w końcu odetchnąć z ulgą i odpalić coś na odprężenie. Sięgnąłem po GTO i był to świetny wybór. Mimo że to komedia ecchi, a nie mystery, tym większe było moje zdziwienie, iż wciągnąłem się na tyle, że serial skończyłem w 2,5 doby. 43 odcinki Onizuki to fantastyczna przygoda z pewnym odjechanym wychowawcą, która, mimo że przepełniona problemami natury codziennej, nie pozwala się nie uśmiechać. Mógłbym zarzucić anime pewną schematyczność od mniej więcej 1/3, gdzie każda "wojna" Eikichi'ego puentowana jest w podobny sposób, czasem nawet tym samym przesłaniem. Nie zrobię tego jednak, gdyż wypełnione jest to szczerością i ciepłem, ponadto taki jest ciężar gatunkowy w przypadku komedii. Postaci jest zatrzęsienie, i wszystkie godne są pochwał, jakimi obsypał je Hitori Okami w recce na stronie KMF. Muzyka także bardzo przypadła mi do gustu, zganić muszę za to grafikę. W 2000 musiała być przeciętna, dziś jest dość słaba. Odcinek 18. rozpoczynający się fatalną wstawką CGI, to na szczęście jedyny aż tak rażący element w całej oprawie. Poczułem ogromną satysfakcję kończąc ten świetny tytuł, jak również niedosyt ? chciałbym po prostu kolejnych sto epizodów z życia Onizuki i ekipy z liceum. Na szczęście zawsze można włączyć serial raz jeszcze, a także poczytać mangę :) 9 / 10
09-10-2011, 21:36





