Cytat:brak tej nutki epickości w finalnej bitwie
Akurat problemem jest to że właśnie tej epickości jest za dużo i została do filmu wepchana zupełnie niepotrzebnie i przez sporą część seansu zastanawiałem się czemu do cholery zrobiono z Robin Hooda taki nieciekawy mix Braveheart/Kingdom of Heaven. A już chyba najbardziej na nerwy mi działał wątek ojca Robina.
O ile Robin-Crowe mi niezbyt pasował (choć i tak znacznie bardziej niż Kevin Hood), podobnie jak i Marion, to już postacie takie jak szeryf i ekipa Robina (Will, John, Alan i Tuck), czyli ci, którzy w filmie niestety nie mieli prawe nic do roboty, byli na tyle ok, że chętnie zobaczyłbym sequel, o ile byłby to faktycznie film "robinhoodowy" (czyl bieganie po lesie i strzelanie z łuku) a nie znowu silenie się na epickie widowisko (ten desant na końcu to jeden wielki WTF swoją drogą).
I tak, też czekałem na "Nottingham" :/
10-10-2011, 17:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-10-2011, 17:14 przez Gieferg.)





