Slacker - Richard Linklater - Ależ ten facet ma niesamowite ucho do dialogów! To właśnie one tworzą w 99% procentach ten film. Miejscami miałem nieodparte wrażenie, że ekipa jechała bez scenariusza, dostając tylko temat rozmowy. Mieliście kiedyś taką sytuację, kiedy przypadkowo podsłuchaliście czyjąś rozmowę (np. w autobusie, czy pociągu) i chcieliście posłuchać jej do końca? Właśnie taki jest ten film - kamera podąża za kolejnymi bohaterami, którzy wciąż rozmawiają, dyskutują, kłócą się, przechodząc od tematu do tematu. Ale największa zaleta jest też największą wadą, bo film praktycznie pozbawiony jest jakiejkolwiek historii, czy bohaterów - żaden nie pojawia się na więcej, niż dwie sceny. Ale pomimo tego, warto ten film obejrzeć. Szczególnie polecam osobom, które do tej pory nie miały styczności z Linklaterem.
7/10
Hesher - Film familijny dla dorosłych. To chyba będzie najlepsze określenie dla tego filmu. Włączcie jakiś film na Polsacie w niedzielne popołudnie i wyobraźcie sobie, żeby dodać do niezobowiązującej, dennej sielanki postać taką jak Hesher - mającego wszystko w dupie, chamskiego dupka, który jednak ma w sobie sporą dozę wrażliwości i swoistej życiowej mądrości - a szczęśliwą rodzinkę podmieńcie na rozbitą nagłą śmiercią matki, gdzie ojciec popada w apatię, a syn zaczyna świrować. Powoli wyłania się wam obraz tego filmu. Teraz wystarczy dorzucić znakomite, miejscami ocierające się o geniusz dialogi (szczególnie, kiedy na scenie pojawia się Gordon-Levitt, w znoszonej koszulce, z długimi, tłustymi kłakami i bladą, nieogoloną gębą) i nieobecne w debilnych familijnych kupsztalach emocje, które czuje się, jak napieprzają w widza prosto z ekranu. Oczywiście, nie każdemu może przypaść taka konwencja do gustu. Bo oprócz postaci Heshera, nie ma tutaj praktycznie nic oryginalnego, czego kino nie widziało już wcześniej. Ale! Film jest tak świetnie wyreżyserowany, kolejne sceny bardzo szczere (pomimo kilku nieprawdopodobieństw), a klimat, im bliżej końca, tym bardziej gęsty, a z początkowego komediodramatu, Hesher zmienia się w rasowy dramat - co z tego, że bardzo schematyczny? Tytułowa postać wynagradza wszystko, zapewniam. A jeśli to nie wystarcza, w tym filmie, gra Natalie Portman, która kreuje kompletnie odmienną postać od tej z Black Swan, notabene kręconego w tym samym roku. No i Rainn Wilson po raz kolejny udowadnia, że nie będzie Dwight'em z "Biura" do końca kariery.
8+/10
Mój przyjaciel Hachiko - Wyciskacz łez, ale nie stawiający na taniochę, co bardzo się chwali. No i kilka razy byłem bliski tego, żeby się wzruszyć, więc film chyba spełnia swoje zadanie całkiem nieźle. Richard Gere się ładnie starzeje.
6/10
Król Nowego Jorku - Surowe, brutalne, proste kino - czyli takie, które lubię. Walken wychodzi z ciupy i robi porządki w mieście. Bez sentymentów, bez zbędnych gadek, które zastępuje seria z karabinu. 10-minutowa sekwencja pościgowo-strzelana w strugach deszczu - za takie sceny kocham Abla Ferrarę.
8/10
7/10
Hesher - Film familijny dla dorosłych. To chyba będzie najlepsze określenie dla tego filmu. Włączcie jakiś film na Polsacie w niedzielne popołudnie i wyobraźcie sobie, żeby dodać do niezobowiązującej, dennej sielanki postać taką jak Hesher - mającego wszystko w dupie, chamskiego dupka, który jednak ma w sobie sporą dozę wrażliwości i swoistej życiowej mądrości - a szczęśliwą rodzinkę podmieńcie na rozbitą nagłą śmiercią matki, gdzie ojciec popada w apatię, a syn zaczyna świrować. Powoli wyłania się wam obraz tego filmu. Teraz wystarczy dorzucić znakomite, miejscami ocierające się o geniusz dialogi (szczególnie, kiedy na scenie pojawia się Gordon-Levitt, w znoszonej koszulce, z długimi, tłustymi kłakami i bladą, nieogoloną gębą) i nieobecne w debilnych familijnych kupsztalach emocje, które czuje się, jak napieprzają w widza prosto z ekranu. Oczywiście, nie każdemu może przypaść taka konwencja do gustu. Bo oprócz postaci Heshera, nie ma tutaj praktycznie nic oryginalnego, czego kino nie widziało już wcześniej. Ale! Film jest tak świetnie wyreżyserowany, kolejne sceny bardzo szczere (pomimo kilku nieprawdopodobieństw), a klimat, im bliżej końca, tym bardziej gęsty, a z początkowego komediodramatu, Hesher zmienia się w rasowy dramat - co z tego, że bardzo schematyczny? Tytułowa postać wynagradza wszystko, zapewniam. A jeśli to nie wystarcza, w tym filmie, gra Natalie Portman, która kreuje kompletnie odmienną postać od tej z Black Swan, notabene kręconego w tym samym roku. No i Rainn Wilson po raz kolejny udowadnia, że nie będzie Dwight'em z "Biura" do końca kariery.
8+/10
Mój przyjaciel Hachiko - Wyciskacz łez, ale nie stawiający na taniochę, co bardzo się chwali. No i kilka razy byłem bliski tego, żeby się wzruszyć, więc film chyba spełnia swoje zadanie całkiem nieźle. Richard Gere się ładnie starzeje.
6/10
Król Nowego Jorku - Surowe, brutalne, proste kino - czyli takie, które lubię. Walken wychodzi z ciupy i robi porządki w mieście. Bez sentymentów, bez zbędnych gadek, które zastępuje seria z karabinu. 10-minutowa sekwencja pościgowo-strzelana w strugach deszczu - za takie sceny kocham Abla Ferrarę.
8/10
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/
https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/
https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/
10-10-2011, 18:48





