Alpha Protocol
Podobno prawdziwą wartość tej gry docenia się po dwóch, trzech przejściach, bo za każdym razem, podejmując mniej lub bardziej kluczowe decyzje, czy również nadając rozmowom z poszczególnymi bohaterami inny ton, gra toczy się w odmiennymi ścieżkami i kończy również na wiele różnych sposobów. Tyle z tego, co słyszałem... Ja przeszedłem dopiero pierwszy raz i mimo tego czułem, że postępując w pewnych momentach mógłbym sobie w późniejszych etapach rozgrywkę ułatwić, ale często wydawało mi się również, że gdybym pociągnął za spust w niewłaściwym momencie, to miałbym grubo pod górkę.
Widać, że w pewne aspekty gry twórcy włożyli wiele serca, ale jednocześnie jakby nie starczyło im czasu, albo entuzjazmu, żeby dopracować kilka ważnych dla rozgrywki elementów. Przede wszystkim praca kamery i sterowanie w tej grze to koszmar. Graficznym fetyszystą nie jestem, ale bywa, że animacja po prostu jest kuriozalna - pod tym względem najgorzej wygląda element "skradania" się agenta Thortona. Ja, jako że rozwijałem zdolności właśnie pod "skradankowy" tryb rozgrywki, musiałem przez większość czasu oglądać mojego bohatera, poruszającego się niczym postrzelony w kolano zombie. Z czasem przywykłem, ale brzydko to wygląda i już.
Co do elementów "skradankowych", to słabo wypada tu system osłon. Ciężko wyczuć, czy jest się widzianym czy nie, a w połączeniu z dość niedopracowanym sterowaniem, lepiej mi było do ścian się nie "przylepiać", bo w momencie "odlepienia" się agent wykonywał nieskoordynowane ruchy, często owocujące wykryciem go przez wrogów. Do "Splinter Cell" tej grze, pod tym względem daleko. A szkoda, bo wiele elementów zawartych w "Alpha Protocol" z przyjemnością zobaczyłbym w połączeniu z mechaniką "Splinter Cell" i/albo vice versa.
System rozwoju postaci jest bardzo ciekawy i wymuszający sporo główkowania nad tym, do jakich umiejętności, ile punktów przypisać i co się może w przyszłości bliższej i dalszej przydać. Punktów na każdy poziom rozwoju dostaje się niewiele, tym samym gra nie pozwala na "wyśrubowanie" postaci we wszystkich możliwych dziedzinach. I jest to, powiem szczerze, naprawdę fajne, bo w misjach trzeba sporo kombinować czasami i bywa, że żałuje się, iż punktów doświadczenia nie rozłożyło się wcześniej w nieco innych proporcjach. Co do samych umiejętności, to jest kilka przegiętych, które przebijają nawet wszczepy Adama Jensena z Deus Ex: Human Revolution. Z tym zastrzeżeniem, że do kroćset!, agent Thorton cyborgiem nie jest... No, ale, jak to tłumaczą wielbiciele gry, Alpha Protocol to nie udająca realizm gra akcji, tudzież "skradanka", ale przede wszystkim RPG. Choć nie wiem, czemu jedno drugiemu miałoby przeszkadzać, to jednak twórcy postawili na to, że z czasem z agenta robi się Übermensch, niewidoczny dla wroga i w porywach kuloodporny.
Gra ma masę bugów. Niektóre tak dziwne i kłujące w oczy, że zastanawiam się dlaczego żaden patch dotąd ich nie usunął. Najbardziej uciążliwy z nich dotyczy otwierania zamków (jedna z minigierek) wytrychem, które jest po prostu niemożliwe, jeśli gramy padem. Nie da się i już. Spusty nie reagują odpowiednio, tak więc za każdym razem musiałem przed otworzeniem zamka przełączać się na sterowanie mysz + klawiatura. Pół biedy, jeśli wokół było spokojnie, ale w jednej z końcowych misji trzeba dostać się na wieżyczkę, żeby zająć dogodną pozycję snajperską, ale jest się pod ostrzałem jednego z bossów i grupy marines. I co? I podbiegam do drzwi, szybka (?) zmiana sterowania, otwieranie zamka, które na tym etapie jest wyjątkowo trudne, zmiana sterowania, i... może uda się uciec, a może nie. Ech...
Innym razem musiałem przechodzić dwie misje od początku, bo po wykonaniu wszystkich założeń... nic się nie działo. Skrypt nie zaskoczył. Hm.
Mimo tego z gry czerpie się naprawdę sporo przyjemności. Fabuła jest dość zawiła, jak na scenariusz gry komputerowej, postaci masa a rozmowy z nimi, odkrywanie ich słabych i mocnych stron różnymi metodami (hakowanie komputerów, kupowanie informacji na czarnym rynku, itd.) pozwala naprawdę wczuć się w klimat. Kilka postaci to absolutne perełki, jak choćby Steven Heck, paranoik, łgarz, sadysta, a może agent renegat, kto go tam wie :) Lawirowanie między poszczególnymi bohaterami, frakcjami, wybory między dobrem, a złem, albo czasem złem i mniejszym złem, podejście do kwestii zabijania, lub nie w trakcie misji - wszystko ma swoje odbicie zarówno w warstwie fabularnej, jak i w rozgrywce. To naprawdę fajne uczucie, kiedy grając częściej ma się wrażenie, że tworzy się swój własny scenariusz, a losy głównego bohatera i postaci pobocznych zależą od naszych decyzji.
Co jeszcze (bo się rozpisałem, a w zasadzie nie wiem, czy mam napisać, że gra mi się podobała bardzo, czy tylko podobała)? Przy raczej ubogiej grafice bardzo fajnie wypadają główne postaci, które mają dość dopracowaną mimikę (zwłaszcza oczy, wyjątkowo, jak na komputerowe animki, tętnią życiem). Powiem szczerze, że Scarlett Lake to mi nawet w oko wpadła. Nie mialem większych oporów, kiedy zdradzałem z nią inną pannę :)
Podsumowując, graficznie nierówno, z akcentem na "ubogo", mechanika ciężka do przyswojenia, ale z czasem zjadliwa, system rozwoju postaci bardzo wyważony, dopracowany i wymuszający rozsądne dzielenie punktów, system dialogów najlepszy, jaki do tej pory spotkałem w grze komputerowej (prosty, ale też intuicyjny), fabuła bardzo dobra, obfitująca w liczne twisty, choć niekoniecznie zaskakujące (może być tak, że za innym podejściem kto inny okaże się zdrajcą, itd. więc tu może być nieco ciekawiej), minigierki typu hakowanie, otwieranie zamków (sic!), wyłączanie alarmów, są raczej irytujące niż urozmaicające. Acha, spora liczba broni i modyfikacji broni, które podobnie, jak w przypadku rozwoju postaci skłaniają do wnikliwego zastanowienia się nad ich użyciem, tudzież zaimplementowaniem. Zawsze coś kosztem czegoś, siła rażenia kosztem celności, redukcja odrzutu kosztem siły rażenia.
Ogólnie, dałbym 7/10, chociaż niewykluczone, że przy drugim podejściu ocena wzrośnie.
EDIT:
No, za dwa tygodnie przyjdzie Battlefield 3 a do tego czasu, choć miałem w planach dać jeszcze jedną szansę Assassin's Creed 2, to w ostatniej chwili wpadła mi w oko w promocji na GoG.com. Odpaliłem, chodzi ślicznie na Windows 7, jest nawet 1024x768. Graficznie ta gra wygląda ślicznie :) a jaka ona miodna. Odpaliłem tylko na chwilę, żeby sprawdzić "jak chodzi" i wsiąkłem na dwie godziny.
Podobno prawdziwą wartość tej gry docenia się po dwóch, trzech przejściach, bo za każdym razem, podejmując mniej lub bardziej kluczowe decyzje, czy również nadając rozmowom z poszczególnymi bohaterami inny ton, gra toczy się w odmiennymi ścieżkami i kończy również na wiele różnych sposobów. Tyle z tego, co słyszałem... Ja przeszedłem dopiero pierwszy raz i mimo tego czułem, że postępując w pewnych momentach mógłbym sobie w późniejszych etapach rozgrywkę ułatwić, ale często wydawało mi się również, że gdybym pociągnął za spust w niewłaściwym momencie, to miałbym grubo pod górkę.
Widać, że w pewne aspekty gry twórcy włożyli wiele serca, ale jednocześnie jakby nie starczyło im czasu, albo entuzjazmu, żeby dopracować kilka ważnych dla rozgrywki elementów. Przede wszystkim praca kamery i sterowanie w tej grze to koszmar. Graficznym fetyszystą nie jestem, ale bywa, że animacja po prostu jest kuriozalna - pod tym względem najgorzej wygląda element "skradania" się agenta Thortona. Ja, jako że rozwijałem zdolności właśnie pod "skradankowy" tryb rozgrywki, musiałem przez większość czasu oglądać mojego bohatera, poruszającego się niczym postrzelony w kolano zombie. Z czasem przywykłem, ale brzydko to wygląda i już.
Co do elementów "skradankowych", to słabo wypada tu system osłon. Ciężko wyczuć, czy jest się widzianym czy nie, a w połączeniu z dość niedopracowanym sterowaniem, lepiej mi było do ścian się nie "przylepiać", bo w momencie "odlepienia" się agent wykonywał nieskoordynowane ruchy, często owocujące wykryciem go przez wrogów. Do "Splinter Cell" tej grze, pod tym względem daleko. A szkoda, bo wiele elementów zawartych w "Alpha Protocol" z przyjemnością zobaczyłbym w połączeniu z mechaniką "Splinter Cell" i/albo vice versa.
System rozwoju postaci jest bardzo ciekawy i wymuszający sporo główkowania nad tym, do jakich umiejętności, ile punktów przypisać i co się może w przyszłości bliższej i dalszej przydać. Punktów na każdy poziom rozwoju dostaje się niewiele, tym samym gra nie pozwala na "wyśrubowanie" postaci we wszystkich możliwych dziedzinach. I jest to, powiem szczerze, naprawdę fajne, bo w misjach trzeba sporo kombinować czasami i bywa, że żałuje się, iż punktów doświadczenia nie rozłożyło się wcześniej w nieco innych proporcjach. Co do samych umiejętności, to jest kilka przegiętych, które przebijają nawet wszczepy Adama Jensena z Deus Ex: Human Revolution. Z tym zastrzeżeniem, że do kroćset!, agent Thorton cyborgiem nie jest... No, ale, jak to tłumaczą wielbiciele gry, Alpha Protocol to nie udająca realizm gra akcji, tudzież "skradanka", ale przede wszystkim RPG. Choć nie wiem, czemu jedno drugiemu miałoby przeszkadzać, to jednak twórcy postawili na to, że z czasem z agenta robi się Übermensch, niewidoczny dla wroga i w porywach kuloodporny.
Gra ma masę bugów. Niektóre tak dziwne i kłujące w oczy, że zastanawiam się dlaczego żaden patch dotąd ich nie usunął. Najbardziej uciążliwy z nich dotyczy otwierania zamków (jedna z minigierek) wytrychem, które jest po prostu niemożliwe, jeśli gramy padem. Nie da się i już. Spusty nie reagują odpowiednio, tak więc za każdym razem musiałem przed otworzeniem zamka przełączać się na sterowanie mysz + klawiatura. Pół biedy, jeśli wokół było spokojnie, ale w jednej z końcowych misji trzeba dostać się na wieżyczkę, żeby zająć dogodną pozycję snajperską, ale jest się pod ostrzałem jednego z bossów i grupy marines. I co? I podbiegam do drzwi, szybka (?) zmiana sterowania, otwieranie zamka, które na tym etapie jest wyjątkowo trudne, zmiana sterowania, i... może uda się uciec, a może nie. Ech...
Innym razem musiałem przechodzić dwie misje od początku, bo po wykonaniu wszystkich założeń... nic się nie działo. Skrypt nie zaskoczył. Hm.
Mimo tego z gry czerpie się naprawdę sporo przyjemności. Fabuła jest dość zawiła, jak na scenariusz gry komputerowej, postaci masa a rozmowy z nimi, odkrywanie ich słabych i mocnych stron różnymi metodami (hakowanie komputerów, kupowanie informacji na czarnym rynku, itd.) pozwala naprawdę wczuć się w klimat. Kilka postaci to absolutne perełki, jak choćby Steven Heck, paranoik, łgarz, sadysta, a może agent renegat, kto go tam wie :) Lawirowanie między poszczególnymi bohaterami, frakcjami, wybory między dobrem, a złem, albo czasem złem i mniejszym złem, podejście do kwestii zabijania, lub nie w trakcie misji - wszystko ma swoje odbicie zarówno w warstwie fabularnej, jak i w rozgrywce. To naprawdę fajne uczucie, kiedy grając częściej ma się wrażenie, że tworzy się swój własny scenariusz, a losy głównego bohatera i postaci pobocznych zależą od naszych decyzji.
Co jeszcze (bo się rozpisałem, a w zasadzie nie wiem, czy mam napisać, że gra mi się podobała bardzo, czy tylko podobała)? Przy raczej ubogiej grafice bardzo fajnie wypadają główne postaci, które mają dość dopracowaną mimikę (zwłaszcza oczy, wyjątkowo, jak na komputerowe animki, tętnią życiem). Powiem szczerze, że Scarlett Lake to mi nawet w oko wpadła. Nie mialem większych oporów, kiedy zdradzałem z nią inną pannę :)
Podsumowując, graficznie nierówno, z akcentem na "ubogo", mechanika ciężka do przyswojenia, ale z czasem zjadliwa, system rozwoju postaci bardzo wyważony, dopracowany i wymuszający rozsądne dzielenie punktów, system dialogów najlepszy, jaki do tej pory spotkałem w grze komputerowej (prosty, ale też intuicyjny), fabuła bardzo dobra, obfitująca w liczne twisty, choć niekoniecznie zaskakujące (może być tak, że za innym podejściem kto inny okaże się zdrajcą, itd. więc tu może być nieco ciekawiej), minigierki typu hakowanie, otwieranie zamków (sic!), wyłączanie alarmów, są raczej irytujące niż urozmaicające. Acha, spora liczba broni i modyfikacji broni, które podobnie, jak w przypadku rozwoju postaci skłaniają do wnikliwego zastanowienia się nad ich użyciem, tudzież zaimplementowaniem. Zawsze coś kosztem czegoś, siła rażenia kosztem celności, redukcja odrzutu kosztem siły rażenia.
Ogólnie, dałbym 7/10, chociaż niewykluczone, że przy drugim podejściu ocena wzrośnie.
EDIT:
No, za dwa tygodnie przyjdzie Battlefield 3 a do tego czasu, choć miałem w planach dać jeszcze jedną szansę Assassin's Creed 2, to w ostatniej chwili wpadła mi w oko w promocji na GoG.com. Odpaliłem, chodzi ślicznie na Windows 7, jest nawet 1024x768. Graficznie ta gra wygląda ślicznie :) a jaka ona miodna. Odpaliłem tylko na chwilę, żeby sprawdzić "jak chodzi" i wsiąkłem na dwie godziny.
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści
16-10-2011, 03:34 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-10-2011, 03:55 przez BezcelowyAlbatros.)





