Ale pamiętajmy też, że ichni madafaka to coś jak u nas skurwiel. Te wyrazy już na tyle zerwały ze swą etymologią, że tłumaczenie ich dosłownie nie ma sensu. Mówiąc o kimś "motherfucker" podmiot liryczny nie ma na myśli, że delikwent współżyje ze swą mamą, lecz że po prostu jest czystej krwi niegodziwcem. Podobnie u nas "skurwysyn" to już od dawna nie syn kobiety cokolwiek wyzwolonej, lecz równoważność obecnego madafakera. Dlatego ostrożnie bym podchodził do "matkojebcy" (heh, dwuznacznie to zabrzmiało ;) ), bo to słowo funkcjonuje w Polsce JEDYNIE w kalkowych przekładach. Nie waham się stwierdzić, iż zapewne NIKT go nie używa w prawdziwym życiu.
P.S. Nie znam historii wspomnianej postaci, więc może akurat tutaj "matkojebca" byłby dosłowny i tym samym uzasadniony.
P.S. Nie znam historii wspomnianej postaci, więc może akurat tutaj "matkojebca" byłby dosłowny i tym samym uzasadniony.
fb.com/bart.poznaniak
17-10-2011, 12:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-10-2011, 12:50 przez Bart.)






