Też ostatnio obejrzałem Year One, ale mi akurat niezbyt przypadł do gustu. To dziwne, bo animacje DC zawsze stoją na bardzo wysokim poziomie. Takiego Red Hooda naprawdę uwielbiam, ale do YO jakoś się nie przekonałem. Pewnie gdybym wcześniej czytał komiks to bardziej by mi się podobał i miałbym frajdę z tego jak to wszystko zostało wiernie przeniesione na ekran.
Przede wszystkim film wydał mi się strasznie bezpłciowy. Fabuła była moim zdaniem mało ciekawa. O ile wątek Gordona był w miarę ciekawy tak poczynania Batmana kompletnie mi zwisały. Niestety tutaj Gordon jest centralną postacią, a Bruce postacią drugoplanową przez co jest widzowi obojętny. Z tego wszystkiego jedynie pierwsza walka Batmana z przestępcami, w której nie mógł dac sobie rady i GENIALNA akcja z antyterrorystami w budynku zostaną mi w pamięci na dłużej. Selina Kyle w ogóle była beznadziejna i płytka moim zdaniem. Catwoman w sumie tak samo. Tylko strój mi się podobał.
Największy plus Year One to bez wątpienia te słynne dorosłe problemy: pierwszy w historii batmanowych filmów fuck, Gordon zdradzający żonę, nieletnia prostytutka itd. Liczyłem, ze chociaż finał uratuje sprawę i będzie ciekawy i wart zapamiętania, ale tutaj również się nie popisali. Krótki strasznie (choc o to akurat należało by miec pretensję do Franka Millera raczej).
A, i jeszcze napisy końcowe ozdobione kadrami z komiksu bardzo mi się podobały. Na muzykę w ogóle nie zwracałem uwagi, więc ona też idzie na minus.
Narazie wystawiam 5/10. Wiem, ze to strasznie słabo, ale jak narazie takie są moje odczucia. Do poprzednich produkcji ze stajni DC tej ogromnie dużo brakuje. Może przy następnym oglądaniu bardziej mi się spodoba.
Przede wszystkim film wydał mi się strasznie bezpłciowy. Fabuła była moim zdaniem mało ciekawa. O ile wątek Gordona był w miarę ciekawy tak poczynania Batmana kompletnie mi zwisały. Niestety tutaj Gordon jest centralną postacią, a Bruce postacią drugoplanową przez co jest widzowi obojętny. Z tego wszystkiego jedynie pierwsza walka Batmana z przestępcami, w której nie mógł dac sobie rady i GENIALNA akcja z antyterrorystami w budynku zostaną mi w pamięci na dłużej. Selina Kyle w ogóle była beznadziejna i płytka moim zdaniem. Catwoman w sumie tak samo. Tylko strój mi się podobał.
Największy plus Year One to bez wątpienia te słynne dorosłe problemy: pierwszy w historii batmanowych filmów fuck, Gordon zdradzający żonę, nieletnia prostytutka itd. Liczyłem, ze chociaż finał uratuje sprawę i będzie ciekawy i wart zapamiętania, ale tutaj również się nie popisali. Krótki strasznie (choc o to akurat należało by miec pretensję do Franka Millera raczej).
A, i jeszcze napisy końcowe ozdobione kadrami z komiksu bardzo mi się podobały. Na muzykę w ogóle nie zwracałem uwagi, więc ona też idzie na minus.
Narazie wystawiam 5/10. Wiem, ze to strasznie słabo, ale jak narazie takie są moje odczucia. Do poprzednich produkcji ze stajni DC tej ogromnie dużo brakuje. Może przy następnym oglądaniu bardziej mi się spodoba.
23-10-2011, 09:41






