Gdyby prequel nie był prequelem, tylko osobnym filmem, oceniłbym go jak inne syfy s-f z SyFy (na przedstawiciela których wygląda od początku do końca) - na ok. 2 albo 3/10. Jednak jego wina jest lepsza: on obciąża doskonały film swoim ciężarem. Na dodatek nazywa się tak samo. Ludzie, mówiąc o The Thing, zwłaszcza młodzi, będą myśleć o tym czymś. Będą utożsamiać to coś z filmem Carpentera. Będą twierdzić, że to pełnoprawny prequel.
Ten film pokazuje rzeczy, których nie chciałem widzieć. Odziera oryginał z tajemnicy, z ciekawych niedopowiedzeń. Skąd Norwegowie mieli granaty i karabin? Myślałem, że skoro znaleźli ufo, wezwali wojsko, że jego wydobycie to była duża i poważna operacja rządowa. Nie - oni mają arsenał, bo qrva tak i już. Jak natrafili na ufo? Nie w wyniku badań - ot, jechali se przez zaspy i wpadli do szczeliny w ziemi w mega-efekciarski sposób. Swoją drogą fajna scena - w niej to światło podróżuje z prędkością mniej niż metra na sekundę. Włączają światło, ono idzie, idzie w dół szczeliny, i dopiero po paru sekundach odsłania ufo. Pewnie się przestraszyło.
Ten film pokazuje rzeczy, których nie chciałem widzieć. Odziera oryginał z tajemnicy, z ciekawych niedopowiedzeń. Skąd Norwegowie mieli granaty i karabin? Myślałem, że skoro znaleźli ufo, wezwali wojsko, że jego wydobycie to była duża i poważna operacja rządowa. Nie - oni mają arsenał, bo qrva tak i już. Jak natrafili na ufo? Nie w wyniku badań - ot, jechali se przez zaspy i wpadli do szczeliny w ziemi w mega-efekciarski sposób. Swoją drogą fajna scena - w niej to światło podróżuje z prędkością mniej niż metra na sekundę. Włączają światło, ono idzie, idzie w dół szczeliny, i dopiero po paru sekundach odsłania ufo. Pewnie się przestraszyło.
26-11-2011, 16:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-11-2011, 16:13 przez military.)






