Angel's Egg (1985, reż. M.Oshii)
W tym roku mogliśmy zapoznać się z autorskim Drzewem życia Terrence'a Malicka, w którym artysta wziął się za barki z tematyką śmierci i problematyką podstawowej komórki społecznej. Nieco ponad 25 lat wcześniej swoje najskrytsze myśli na mały ekran postanowił przełożyć Mamoru Oshii. Angel's Egg niezwykle trudno jest jednoznacznie zinterpretować, głownie ze względu na bardzo złożoną symbolikę oraz samo opowiadanie obrazem, które każdy może odebrać na swój sposób. Jak dla mnie finalnym przesłaniem, jakie nasuwa mi się po ostatniej scenie, jest myśl, wedle której WIARA NIE POPŁACA - zarówno w Boga, jak i w drugiego człowieka - a wręcz przeciwnie - PROWADZI TYLKO DO ZGUBY.
Oshii opowiada przede wszystkim obrazem, nieco od siebie dodaje też muzyka, za to dialog wydaje się tutaj całkowicie zbędny. Nie jest to obraz, który można zakwalifikować do jakiegokolwiek gatunku, nie jest to także traktat filozoficzny. Anielskie jajo, podobnie jak aktorskie Drzewo życia, jest doznaniem. Estetycznym dla każdego, intelektualnym - to już zależy od Was. Mnie zaintrygowało, ale lekko nie było...
W tym roku mogliśmy zapoznać się z autorskim Drzewem życia Terrence'a Malicka, w którym artysta wziął się za barki z tematyką śmierci i problematyką podstawowej komórki społecznej. Nieco ponad 25 lat wcześniej swoje najskrytsze myśli na mały ekran postanowił przełożyć Mamoru Oshii. Angel's Egg niezwykle trudno jest jednoznacznie zinterpretować, głownie ze względu na bardzo złożoną symbolikę oraz samo opowiadanie obrazem, które każdy może odebrać na swój sposób. Jak dla mnie finalnym przesłaniem, jakie nasuwa mi się po ostatniej scenie, jest myśl, wedle której WIARA NIE POPŁACA - zarówno w Boga, jak i w drugiego człowieka - a wręcz przeciwnie - PROWADZI TYLKO DO ZGUBY.
Oshii opowiada przede wszystkim obrazem, nieco od siebie dodaje też muzyka, za to dialog wydaje się tutaj całkowicie zbędny. Nie jest to obraz, który można zakwalifikować do jakiegokolwiek gatunku, nie jest to także traktat filozoficzny. Anielskie jajo, podobnie jak aktorskie Drzewo życia, jest doznaniem. Estetycznym dla każdego, intelektualnym - to już zależy od Was. Mnie zaintrygowało, ale lekko nie było...
15-12-2011, 20:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-12-2011, 21:01 przez Anielski_Pyl.)





