Jeszcze a propos tego, że niektórzy tu czepiali się mojej oceny 0/10, którą zresztą podtrzymuję. Wyobraźcie sobie, że powstaje Lśnienie: The Beginning, czyli prequel osadzony w latach 20., z Tiffany i Lorenzo Lamasem w rolach głównych. Ci klasycy kina grają gangsterów, którzy ścigani przez CGI-zwierzęta z żywopłotów kryją się w hotelu i próbują przeżyć. Mniej więcej takie samo zrozumienie tematu i taką samą subtelność jego traktowania prezentuje sobą The Thing 2011. Gdyby oryginał był filmem nakręconym przez Kubricka czy Michaela Cimino, to prequel w obecnej postaci zostałby wdeptany w ziemię przez osoby, które teraz dają mu 5/10. Tymczasem Coś JEST jednym z najlepszych horrorów w historii kina, a z fascynującej tajemnicy próbuje odrzeć go to... to coś. Nie wiem, jak można temu filmowi dać więcej niż 2/10, nawet przy maksymalnie dobrym nastawieniu.
16-12-2011, 22:19






