Kill List - mocne kino z Wysp, które zaczyna się jak dramat obyczajowy, po czym skręca w stronę thrillera, a kończy jak... Tego nie powiem i radzę nie czytać żadnych recenzji przed obejrzeniem filmu. Na
Rotten Tomatoes już w samych skrótach recenzji można znaleźć sporo spojlerów.
O czym jest? Główny bohater, zawodowy zabójca, przyjmuje nowe zlecenie. Wraz z kumplem dostaje kontrakt na trzy cele. A później tego żałuje.
Film jest cholernie brutalny (scena z młotkiem), ponury, choć nie pozbawiony czarnego humoru, oraz niejasny, bądź (jak wolą niektórzy) nie wolny od interpretacji. Są w filmie sceny, które wydają się umieszczone na siłę, lecz w ostatecznym rozrachunku wydają się konieczne do właściwego odczytania całości. Natomiast ostatnie 15 minut tak mocno odbiega od tego, co widzieliśmy do tej pory, że niektórych może to poirytować i odrzucić. Ja sam mam mieszane uczucie, bo z jednej strony film jest doskonale zrobione - od początku towarzyszyło mi podskórne napięcie, które nijak się miało do historii o zawodowym mordercy. Czuć było, że za tym wszystkim kryje się jakaś tajemnica. Tropy, które rzuca reżyser, jakby od niechcenia, a które tylko wzmacniają strach i poczucie beznadziejności. Niestety, nie wydaje mi się, aby to wszystko miało sens. Za dużo niedomówień, za dużo dwuznaczności. Finał szokuje, ale nie satysfakcjonuje, bo niewiele tłumaczy.
Póki co daję asekuracyjne 7/10. Za jakiś czas obejrzę film powtórnie i zobaczymy, czy ocena poszybuje w górę, czy spadnie i skręci sobie kark.
Rotten Tomatoes już w samych skrótach recenzji można znaleźć sporo spojlerów.
O czym jest? Główny bohater, zawodowy zabójca, przyjmuje nowe zlecenie. Wraz z kumplem dostaje kontrakt na trzy cele. A później tego żałuje.
Film jest cholernie brutalny (scena z młotkiem), ponury, choć nie pozbawiony czarnego humoru, oraz niejasny, bądź (jak wolą niektórzy) nie wolny od interpretacji. Są w filmie sceny, które wydają się umieszczone na siłę, lecz w ostatecznym rozrachunku wydają się konieczne do właściwego odczytania całości. Natomiast ostatnie 15 minut tak mocno odbiega od tego, co widzieliśmy do tej pory, że niektórych może to poirytować i odrzucić. Ja sam mam mieszane uczucie, bo z jednej strony film jest doskonale zrobione - od początku towarzyszyło mi podskórne napięcie, które nijak się miało do historii o zawodowym mordercy. Czuć było, że za tym wszystkim kryje się jakaś tajemnica. Tropy, które rzuca reżyser, jakby od niechcenia, a które tylko wzmacniają strach i poczucie beznadziejności. Niestety, nie wydaje mi się, aby to wszystko miało sens. Za dużo niedomówień, za dużo dwuznaczności. Finał szokuje, ale nie satysfakcjonuje, bo niewiele tłumaczy.
Póki co daję asekuracyjne 7/10. Za jakiś czas obejrzę film powtórnie i zobaczymy, czy ocena poszybuje w górę, czy spadnie i skręci sobie kark.
29-12-2011, 00:35





