Po ograniu konsolowego Batmana, dotychczasowe wizerunki gacka w filmach Burtona - Schumachera - Nolana wydały mi się żałośnie śmiesznie. Po giercowaniu raz jeszcze odpaliłem sobie Batman Returns, które po latach zrobiło na mnie jeszcze większe wrażenie niż za pierwszym, drugim i trzecim razem :) Ale do rzeczy - w tej części Batman Keatona to kawał sukinsyna - pali żywcem, przyczepia bomby i wrzuca w kanał (John z Rambo II się chowa), polewa kobietę kwasem i bije. Nie wiem jak swego czasu mi to umknęło, ale autentycznie zachwycił mnie taki Batman, tym bardziej, że dotychczas Michael jakoś mi w tej roli nie leżał - ale teraz odszczekuję. Gdyby Nolan i Bale choć w połowie tak zaszaleli w TDK: R... Marzenia.
02-01-2012, 22:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-01-2012, 22:08 przez Anielski_Pyl.)





