Pierwszy raz oglądam globy i parę spostrzeżeń mi się narzuciło
- aktorzy, których 'znam' od lat z filmów okazują się do dupy jeśli muszą improwizować przez 3 minuty bądź gdy starają się być zabawnymi (Jimmy Fallon? rly?)
- goście na gali są do reszty znudzeni całą imprezą i mają w zasadzie gdzieś kto wygrywa - często nawet nie patrzą na scenę gdy ktoś dziękuje za nagrodę
- Gervais w zasadzie nie jest taki zabawny jak miałam nadzieję, że będzie; w zeszłym roku wydawało się to lepsze (ale może to dzięki temu, że widziałam tylko skrót gali)
-William H. Macy jak na razie był najjaśniejszym punktem całej imprezy
- aktorzy, których 'znam' od lat z filmów okazują się do dupy jeśli muszą improwizować przez 3 minuty bądź gdy starają się być zabawnymi (Jimmy Fallon? rly?)
- goście na gali są do reszty znudzeni całą imprezą i mają w zasadzie gdzieś kto wygrywa - często nawet nie patrzą na scenę gdy ktoś dziękuje za nagrodę
- Gervais w zasadzie nie jest taki zabawny jak miałam nadzieję, że będzie; w zeszłym roku wydawało się to lepsze (ale może to dzięki temu, że widziałam tylko skrót gali)
-William H. Macy jak na razie był najjaśniejszym punktem całej imprezy
"I think we can put our differences behind us. For science. You monster."
16-01-2012, 05:16





