Ostatnia Podróż (reż. Andrew Stone, 1960)
Film katastroficzny, w głównej roli liniowiec transatlantycki, na którego pokładzie dochodzi do eksplozji maszynowni. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony: pół wieku temu obyło się bez CGI, a moment zalania maszynowni robi wrażenie, podobnie (a to mocna scena) jak ucieczka bohaterów z zalewanego pokładu. Reżyser doskonale zdawał sobie sprawę z niemożliwości technicznych, wiedział iż nie może wszystkiego pokazać i maskował to ograniczoną ilością ujęć, ale i tak dramaturgia jest na wysokim poziomie. Kapitan Chu*j, nie potrafi podjąć decyzji, karierowicz - nakreślony doskonale, i to właśnie jego postać potęguje wrażenia z beznadziejności sytuacji w jakiej znalazł się pewien gość, próbujący ratować swoją żonę, uwięzioną pod kawałem stali w swojej kajucie. Bitwa charakterów podobała mnie się, chociaż film cierpi na wszystkie możliwe bolączki tamtej ery: teatralne dialogi, teatralne zachowania (szczególnie widać to podczas kłótni).
6/10
Dreamcatcher (reż. Lawrence Kasdan, 2003)
Adaptacja prozy Kinga o tym samym tytule. Jak to u Mistrza bywa, przeplatają się wątki z dzieciństwa bohaterów i jak one rzutują na ich obecne życie. W tle inwazja obcych w trzech postaciach. Cóż, klimat pryska w chwili, gdy na ekranie pojawia się B klasowy obcy i jego "potomstwo" - i tutaj wielki zawód, bo jak zobaczyłem budżet tej produkcji, to zapytałem siebie: CDK? Tę tragedię ratują doskonałe kreacje Olyphanta, Lewisa i Lee. Morgan Freeman, choć jest w czołówce obsady, gra tutaj siedmioplanową rolę i tak też się sprawuje. Jedyna, naprawdę mroczna i niepokojąca scena to ucieczka zwierzyny leśnej przed czymś nieznajomym.
5/10
Film katastroficzny, w głównej roli liniowiec transatlantycki, na którego pokładzie dochodzi do eksplozji maszynowni. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony: pół wieku temu obyło się bez CGI, a moment zalania maszynowni robi wrażenie, podobnie (a to mocna scena) jak ucieczka bohaterów z zalewanego pokładu. Reżyser doskonale zdawał sobie sprawę z niemożliwości technicznych, wiedział iż nie może wszystkiego pokazać i maskował to ograniczoną ilością ujęć, ale i tak dramaturgia jest na wysokim poziomie. Kapitan Chu*j, nie potrafi podjąć decyzji, karierowicz - nakreślony doskonale, i to właśnie jego postać potęguje wrażenia z beznadziejności sytuacji w jakiej znalazł się pewien gość, próbujący ratować swoją żonę, uwięzioną pod kawałem stali w swojej kajucie. Bitwa charakterów podobała mnie się, chociaż film cierpi na wszystkie możliwe bolączki tamtej ery: teatralne dialogi, teatralne zachowania (szczególnie widać to podczas kłótni).
6/10
Dreamcatcher (reż. Lawrence Kasdan, 2003)
Adaptacja prozy Kinga o tym samym tytule. Jak to u Mistrza bywa, przeplatają się wątki z dzieciństwa bohaterów i jak one rzutują na ich obecne życie. W tle inwazja obcych w trzech postaciach. Cóż, klimat pryska w chwili, gdy na ekranie pojawia się B klasowy obcy i jego "potomstwo" - i tutaj wielki zawód, bo jak zobaczyłem budżet tej produkcji, to zapytałem siebie: CDK? Tę tragedię ratują doskonałe kreacje Olyphanta, Lewisa i Lee. Morgan Freeman, choć jest w czołówce obsady, gra tutaj siedmioplanową rolę i tak też się sprawuje. Jedyna, naprawdę mroczna i niepokojąca scena to ucieczka zwierzyny leśnej przed czymś nieznajomym.
5/10
loading podpis...
16-01-2012, 20:08





