King Kong (1933/1976/2005)
#1
Nieważne z którego roku i kto sterczy za kamerą - pomysł odwzajemnionej miłości monstrualnej małpy do Ann Darrow zawsze będą uważał za niestrawny debilizm. Jednocześnie uprzedzam, że nie zamierzam posługiwać się tym argumentem w polemice, bo pan Jacek może uznać za debilizm pojedynek dwóch cyborgów o głowę Johna Connora na ulicach L.A., pani Aldona - niewidzialnego łowcę polującego na oddział komandosów w południowoamerykańskiej dżungli, a pan Maciej - Godzillę ścierającą się ze swoim mechanicznym odpowiednikiem. Wolny kraj. Moja niechęć do tego typu historyjek wynika zapewne z faktu, że jako dziecko nie znosiłem bajek Walta Disney'a, a romans goryla z podrzędną aktoreczką zalatuje poczciwym disneyowskim kiczem na kilometr.

Peter Jackson najlepszy był (ach, ta nieprzemijająca nostalgia), gdy tyrał w podziemiu i kręcił komedie o szczuromałpach z Sumatry. Potem przyjechał do Hollywood i stępił sobie ząbki. Kręcąc Konga potwierdził status najemnego żołnierza na usługach nowoczesnej korporacji - zrobił film bez polotu, ze szmirowatym czy wręcz paskudnym efektem estetycznym, film będący od początku do końca realizacją założeń producentów i ich księgowych, a nie - jak wciskał prasie i naiwnym kinomanom - jego własnych marzeń z dzieciństwa. Mało tego, wepchnął w ręce krytyków "amerykańskości" potężny oręż. Jeśli po obejrzeniu filmu ktoś powie, że amerykańskie kino jest głupie, puste i gówno warte, to nie pozostanie mi nic innego, jak tylko zgodzić się z opinią. 200 milionów dolarów utopione w czym? W EFEKTACH KOMPUTEROWYCH i gaży dla Adriana Brody'ego (porażka obsadowa numer 1, gość wygląda jak anorektyk, jak głodujący poeta, który cierpi na uwiąd twórczy).

Krótko: tak beznadziejnie dysfunkcjonalnych efektów komputerowych i tak beznamiętnej obsady nie widziałem od dawna. Ale po kolei.

Dzieje recepcji:

Pretekstowy początek: poznajemy bohaterów, rozeznajemy się w ich sytuacji majątkowej i inne takie rzewne pierdy. Wsiadamy na statek, płyniemy na Wyspę Czaszek (jakże zajebiście wyrafinowana nazwa, aż mnie ciarki przeszły ze strachu), Brody się zakochuje w pannie Darrow (Naomi Watts - jedyny jasny punkt obsadowy), sztorm, statek grzęźnie na mieliźnie, bohaterowie penetrują wyspę, spotykają tubylców, tubylcy są źli, składają pannę Darrow w ofierze, przychodzi Kong, zaprzyjaźnia się z Naomi Watts, Naomi Watts robi przed nim fikołki (jeśli chcecie, mogę zamieścić wyraz mojej twarzy w chwili, gdy to oglądałem), załoga statku rusza z odsieczą i tak dalej prostym torem... Wieje nudą.

Pierwsza "spektakularna", "wbijająca w fotel", "szarpiąca nerwami" sekwencja za 200 milionów kafli toczy się w wąwozie. Bohaterowie uciekają kanionem przed stadem spłoszonych diplodoków? - cholera wie - w każdym razie uciekają przed stadem dinozaurów. Żadnych emocji. Tandeta na maksa. Spielberg 15 lat temu nakręcił podobną scenę za mniejsze pieniądze, dysponując znacznie uboższą technologią. Prawdę mówiąc, wisiało mi, czy kretyński prezenter MTV Jack Black (błąd obsadowy numer 2) uratuje swój kinematograf czy nie. Miałem to gdzieś, podobnie jak miałem gdzieś resztę załogi. Po prostu nie bawią mnie filmy, w których kamerę zastępuje program graficzny wspomagany superszybkim procesorem. Gdyby chociaż gadziny wykreowane były przekonująco, ale nic z tego. Sposób, w jaki wygenerowano dinozaury, przypomniał mi czasy mojej małoletności: ojciec zwoził wówczas hurtowo z NRD gumowo-pluszowe dinusie do poduszki. Potwory w wykonaniu grafików Jacksona wyglądały dokładnie tak, jak te maskotki - śmiech na sali, parodia ewolucji, gadżet dla matek z pociechami.

Inna sprawa dotyczy scen, w których Kong walczy z trzema Rexami, ściskając jednocześnie w swojej olbrzymiej łapie pannę Darrow i zwisając nad przepaścią, zaplątany w jakieś liany czy coś. Widziałem w życiu wiele filmów przygodowych, wiele potrafię wybaczyć, gdy idzie o wolność wyobraźni, ale tutaj moja irytacja sięgnęła zenitu. Nawet przestałem porykiwać ze śmiechu. Miejsce pustej radości pożeracza popcornu zajęła frustracja człowieka trwoniącego czas. Ale jeśli ktoś się jara takimi bzdurami, nie ma sprawy - zrozumiem.

Oglądałem dalej...

Walka z pająkami, bagiennymi glizdami wysysającymi mózgi i mega zmutowanymi homaro-krabami sprawiła, że na moich ustach znowu zagościł uśmiech (politowania, względnie: pobłażania, ale zawsze uśmiech). Teraz już byłem pewien, że Jakson zwyczajnie stracił wenę.

Walka Konga z krwiożerczymi nietoperzami wielkości F-16 był spoko do momentu, gdy Brody wraz z Naomi Watts nie uczepili się jednego z nich i nie odfrunęli. Kino przygodowe to kino przygodowe, margines absurdu jest spory, ale numery tego typu pretendują do miana pieprzonej głupoty wagi ciężkiej.

Dobra, Jackowi Blackowi udaje się w końcu uśpić bestię butelką chloroformu. Żądny pieniędzy i sławy, przewozi ją na statku do Ameryki (oczywiście reżyser nie pokazuje nam, JAK tego dokonał, gdyż to było po prostu fizyczną niemożliwością, podobnie jak swego czasu Spielberg w PJ2 nie pokazał nam, jakim cudem Tyranozaur pożarł załogę holownika). A więc przybywamy do USA. Jack Black organizuje w filharmonii wielkie przedstawienie z Kongiem w roli głównej. Zgodnie z kanonicznym przekazem, wszystko trafia szlag i Kong wydostaje się na ulicę pohasać. W rzeczywistości jednak wydostaje się na wolność po to, by specjaliści od komputerów mogli udowodnić szerokiej klienteli, że 200 milionów dolarów nie zostało wyrzucone w błoto. A więc Kong zaczyna bezkarną demolkę. Rozwala miasto, po czym rzuca się w szaleńczy pościg za umykającym w samochodzie Brodym. Generalnie oglądamy tu powtórkę z pierwszej części filmu, z tym że teraz charakterna małpa dewastuje betonową dżunglę. Na zegarze była 22:30, a ja pomału zapadałem w śpiączkę, wywołaną monotonią powtarzających się scen.

Przyznam się bez bicia: końcówki nie widziałem. Wyłączyłem telewizor i poszedłem w kimono. Dotrwałem do sceny, w której Kong bawi się z panną Darrow na lodowisku (lód oczywiście solidny i nie pęka pod ciężarem dwustutonowej małpy). Tandetny przerywnik. Podobnych zapychaczy było wiele we wcześniejszych partiach filmu. Ot, scenki z jednej strony wdzięczne i wzruszające, bo pokazują ludzką stronę małpiej natury, z drugiej - przygotowujące widza na kolejną śmiertelną dawkę komputerowych efektów specjalnych.

Podsumowując dzieje recepcji:

Niedopuszczalna kuriozalność scen akcji (nawet jak na kino familijno-przygodowe) oraz przekraczające wszelkie dopuszczalne normy efekciarstwo - oto dwa grzechy kardynalne Konga Donga za 200 baniek. Grzechy dyskwalifikujące, bo po filmie za 200 milionów należałoby oczekiwać rozrywki na najwyższym poziomie (sam nie wierzę w to, co piszę - za 200 milionów zielonych rozrywka może być wyłącznie debilna).

PS. W Kongu ani razu nie pada słowo "Kurwa". Potwierdza to fundamentalną prawdę: filmy bez przekleństw są do dupy. Gdybym ja zobaczył 15-sto metrową małpę, na pewno powiedziałbym "kurwa". Mógłbym nawet dodać: "Ja pierdolę, kurwa", ale to z kolei wiązałoby się z podniesieniem kategorii wiekowej z 6 do 18 lat.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Wiadomości w tym wątku
King Kong (1933/1976/2005) - Mental - 29-01-2007, 02:06
RE: "King Kong" Petera Jacksona - paj - 15-10-2011, 13:28
RE: "King Kong" Petera Jacksona - Arahan - 03-03-2013, 00:20
RE: "King Kong" Petera Jacksona - Arahan - 03-03-2013, 00:28
RE: "King Kong" Petera Jacksona - Arahan - 03-03-2013, 01:12
RE: "King Kong" Petera Jacksona - Arahan - 30-07-2014, 16:49
RE: King Kong (1933/1976/2005) - Juby - 20-01-2017, 18:03
RE: King Kong (1933/1976/2005) - Arahan - 12-03-2017, 12:46
[] - Mental - 29-01-2007, 11:51
[] - Adi - 29-01-2007, 12:16
[] - Mental - 29-01-2007, 12:22
[] - Mental - 29-01-2007, 13:33
[] - Great Gonzo - 29-01-2007, 13:40
[] - Mental - 29-01-2007, 13:41
[] - desjudi - 29-01-2007, 16:00
[] - Mental - 29-01-2007, 16:19
[] - romeck - 29-01-2007, 16:31
[] - Mental - 29-01-2007, 16:35
[] - Mierzwiak - 29-01-2007, 16:47
[] - Mental - 29-01-2007, 17:10
[] - Mierzwiak - 29-01-2007, 17:29
[] - Mental - 29-01-2007, 17:32
[] - Mierzwiak - 29-01-2007, 17:38
[] - Mental - 29-01-2007, 17:41
[] - Azgaroth - 29-01-2007, 17:50
[] - Mierzwiak - 29-01-2007, 18:13
[] - Jakuzzi - 29-01-2007, 19:14
[] - Mierzwiak - 29-01-2007, 19:30
[] - Adi - 29-01-2007, 19:40
[] - Mental - 29-01-2007, 20:05
[] - Adi - 29-01-2007, 20:28
[] - Mental - 29-01-2007, 20:32
[] - Don Vito - 29-01-2007, 20:59
[] - D'mooN - 29-01-2007, 21:08
[] - Adi - 29-01-2007, 21:12
[] - Anonymous - 29-01-2007, 21:25
[] - Adi - 29-01-2007, 21:30
[] - Anonymous - 29-01-2007, 21:36
[] - Artemis - 29-01-2007, 21:43
[] - Adi - 29-01-2007, 22:03
[] - military - 29-01-2007, 23:16
[] - Mental - 30-01-2007, 01:24
[] - marc - 30-01-2007, 21:19
[] - Mental - 30-01-2007, 21:30
[] - hops - 30-01-2007, 21:38
[] - Artemis - 31-01-2007, 12:47
[] - marc - 31-01-2007, 14:27
[] - Mierzwiak - 31-01-2007, 14:33
[] - romeck - 31-01-2007, 14:34
[] - Artemis - 31-01-2007, 19:51
[] - Adi - 31-01-2007, 21:08
[] - Mental - 19-02-2007, 17:55
[] - Jakuzzi - 19-02-2007, 20:44
[] - military - 07-04-2007, 23:08
[] - Hitch - 08-04-2007, 09:10
[] - Super Green - 08-04-2007, 10:39
[] - military - 08-04-2007, 10:47
[] - romeck - 08-04-2007, 10:56
[] - military - 08-04-2007, 11:09
[] - Anonymous - 08-04-2007, 13:02
[] - Anonymous - 06-10-2007, 00:24
[] - Mental - 06-10-2007, 00:37
[] - Yossa - 06-10-2007, 01:48
[] - Anonymous - 06-10-2007, 10:18
[] - Yossa - 06-10-2007, 12:58
[] - Anonymous - 06-10-2007, 13:07
[] - Indroman - 08-10-2007, 17:41
[] - Anonymous - 08-10-2007, 17:53
[] - Dr_Bakier - 08-10-2007, 19:52
[] - Mierzwiak - 08-10-2007, 19:58
[] - Anonymous - 08-10-2007, 20:07
[] - Mierzwiak - 08-10-2007, 20:18
[] - simek - 08-10-2007, 21:20
[] - Glut - 08-10-2007, 21:23
[] - Mental - 08-10-2007, 21:33
[] - Dr_Bakier - 08-10-2007, 21:34
[] - Mierzwiak - 08-10-2007, 22:15
[] - Wawrzyniec - 18-11-2007, 14:54
[] - Anonymous - 18-11-2007, 16:14
[] - Artemis - 18-11-2007, 17:21
[] - Anonymous - 18-11-2007, 17:34
[] - Joe Chip - 26-12-2010, 22:47
[] - nawrocki - 28-12-2010, 11:27
[] - patyczak - 28-12-2010, 11:30
[] - Joe Chip - 29-12-2010, 00:48

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Lord of War (Andrew Niccol, 2005) Mental 24 6,939 12-04-2026, 18:45
Ostatni post: Rozgdz
  Idiocracy (Mike Judge, 2005) Mental 29 8,127 05-03-2026, 07:55
Ostatni post: Debryk
  A Star is Born (1937 / 1954 / 1976 / 2018) Kuba 140 25,104 03-09-2024, 03:38
Ostatni post: Mefisto
  Outlaw King (2018) Gieferg 3 1,550 01-10-2023, 15:33
Ostatni post: Phlogiston2
  Assault On Precinct 13 (1976) reż. John Carpenter wujo444 11 4,661 20-03-2023, 16:55
Ostatni post: shamar
  The King (Netflix, 2019) reż. David Michod Kuba 39 8,249 26-10-2021, 22:30
Ostatni post: Kryst_007
  King Arthur: Legend of the Sword (2017) reż. Guy Ritchie Gieferg 101 21,757 25-10-2019, 21:34
Ostatni post: shamar
  The New World / Podróż do nowej ziemi (2005) Gieferg 7 2,532 22-01-2017, 23:38
Ostatni post: Mental
  The King's speech Mefisto 63 14,606 17-01-2014, 18:25
Ostatni post: Yacek
  NETWORK (1976) Jakuzzi 4 2,206 06-03-2013, 20:46
Ostatni post: Crash



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości