Ukończyłem trójeczkę. Zajęła mi 20 godzin z hakiem czyli najmniej z całej trylogii. Ogólnie jeśli chodzi o serię to pod kątem rozgrywki mamy do czynienia ze spłycaniem i zwiększaniem dynamiki. Jedynka miała jeszcze śladowe elementy klasycznych erpegów (handel, rozwój postaci), dwója zubożyła to na korzyśc fabuły, a ostatni rozdział to po prostu szybka gra akcji ze skillami w tle, dialogami i cutscenkami.
Czy mi się podobało? Tak, ale opadu szczeny nie ma. Graficznie to niestety trochę się zestarzało i gdyby nie kilka filtrów to byłby to produkt trochę archaiczny wizualnie (niebo na Cytadeli - fuj jak ch...). Jakoś to takie mniej angażujące, trochę zbyt rozbuchane i słabo napisane (kto zliczy ile razy Shepard mówi "we must stand and fight!"?). Ogromny patos, strasznie mechaniczne podejście do relacji między bohaterami i wybory... które wyborami nie są. Są sztuczne i nie tworzą alternatywnych gałęzi fabularnych. Do tego misje w stylu "idź, rozwal, pozamiataj, wróć", słabiutkie skanowanie planet, questy poboczne na tym oparte, bugi i r-o-z-c-z-a-r-o-w-u-j-ą-c-a ostatnia misja przed wiadomymi wydarzeniami. Oczekiwałem pompy, czegoś ze wszech miar widowiskowego, emocjonującego i zapadającego w pamięć. A tymczasem ostatni bój to
Baaardzo słabe to było ;) Czego mi jeszcze zabrakło? Dwulicowości Sheparda. Była na to szansa w ME3, ale Bioware jak zwykle zrobiło z niego harcerza i nawet wybory w stylu Renegade bywają...po prostu dobre i sumienne.
Jak odniosę się do samej klamry? Cóż, mogło być lepiej, ale fajnie się patrzy na ten płacz geeków na Social Bioware i ten wylewany hejt ;) Nie ma to jak zamknięcie pewnego rozdziału mocnym kopem. Aczkolwiek wolałbym, aby Bioware trochę lepiej wytłumaczyło niektóre wątki.
Na plus:
- megaMUZA (powyżej próbka)
- reżyseria
- klimat
- Normandia
- Ash, Liara, Legion, Joker, Wrex
- Illusive Man
- czuć konflikt
Dodam jeszcze, że zmuszenie ludzi do grania w (marne) multi aby zobaczyć lepsze zakończenie jest jawnym skur.... do potęgi.
Ocena 7,5/10
Czy mi się podobało? Tak, ale opadu szczeny nie ma. Graficznie to niestety trochę się zestarzało i gdyby nie kilka filtrów to byłby to produkt trochę archaiczny wizualnie (niebo na Cytadeli - fuj jak ch...). Jakoś to takie mniej angażujące, trochę zbyt rozbuchane i słabo napisane (kto zliczy ile razy Shepard mówi "we must stand and fight!"?). Ogromny patos, strasznie mechaniczne podejście do relacji między bohaterami i wybory... które wyborami nie są. Są sztuczne i nie tworzą alternatywnych gałęzi fabularnych. Do tego misje w stylu "idź, rozwal, pozamiataj, wróć", słabiutkie skanowanie planet, questy poboczne na tym oparte, bugi i r-o-z-c-z-a-r-o-w-u-j-ą-c-a ostatnia misja przed wiadomymi wydarzeniami. Oczekiwałem pompy, czegoś ze wszech miar widowiskowego, emocjonującego i zapadającego w pamięć. A tymczasem ostatni bój to
Baaardzo słabe to było ;) Czego mi jeszcze zabrakło? Dwulicowości Sheparda. Była na to szansa w ME3, ale Bioware jak zwykle zrobiło z niego harcerza i nawet wybory w stylu Renegade bywają...po prostu dobre i sumienne.
Jak odniosę się do samej klamry? Cóż, mogło być lepiej, ale fajnie się patrzy na ten płacz geeków na Social Bioware i ten wylewany hejt ;) Nie ma to jak zamknięcie pewnego rozdziału mocnym kopem. Aczkolwiek wolałbym, aby Bioware trochę lepiej wytłumaczyło niektóre wątki.
Na plus:
- megaMUZA (powyżej próbka)
- reżyseria
- klimat
- Normandia
- Ash, Liara, Legion, Joker, Wrex
- Illusive Man
- czuć konflikt
Dodam jeszcze, że zmuszenie ludzi do grania w (marne) multi aby zobaczyć lepsze zakończenie jest jawnym skur.... do potęgi.
Ocena 7,5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
13-03-2012, 23:05
Spoiler




