1. Zeszłej nocy ukończyłem Dead Space 2, co skonkludowało kilkudniową przygodę z dylogią.
Pierwsza część to przede wszystkim niesamowicie skonstruowany klimat, impakt jest naprawdę wyczuwalny. Swoją zasługę ma w tym interfejs wzmagający ogólną immersję. Pojęcia nie mam, o ile miesięcy życia jestem stratny przez tą grą (może by tak wytoczyć developerom sprawę sądową? :P). W sumie byłem też pod wrażeniem wykorzystania min. zero gravity, paru drobnych łamigłówek i mini-gierek - różnorodność jest spora, co chwilę zmienia się feel, aura. Skala wydarzeń w niektórych fragmentach jest nadspodziewanie duża, choćby walka z Leviathanem pod koniec szóstej misji. Boss wyścieła dno cylindrowego szybu, a naszym zadaniem jest oczywiście jak najszybsze przerzedzenie delikwenta. Bezustannie musimy korzystać z zerowej grawitacji i hop-siupać po ścianach, jednocześnie prowadząc ostrzał. Niezły obłęd. Och, swoją drogą, ścierwo do przetrzebienia naprawdę ma wiele odmian, właściwości. A honory czynić możemy modyfikowalną bronią, która jednak jest słabo zbalansowana, bowiem większość pukawek ustępuje tej podstawowej.
Na minus: toporne sterowanie (konwersja z konsoli), długi loading i parę pierdół, w tym stawianie w niektórych miejscach na ilość wrogów niźli budowanie subtelnego klimatu.
Tak czy siak, bardzo coolerski i intensywny survival horror, do którego z pewnością kiedyś wrócę. Oraz na dobrą sprawę, moje rozdziewiczenie gatunkowe - w RE nigdy nie zdołałem się w sumie wciągnąć, a w SH chyba nawet nie grałem (sic!)
Dead Space - 8/10
Dwójeczka w sumie ma nieco inną twarz. Przez pierwsze kilka misji w ogóle nie zdołałem się aż tak wciągnąć i scare factor pozostawiał nieco do życzenia (Isaac zaczął mówić, zyskał osobowość, a jego sojusznicy dają więcej komfortu niż poprzedni), ale z czasem gra się rozkręciła, a parę rozdziałów to najwyższa półka jeśli o grozę chodzi. Mimo to gra przypomina w ogólnym rozrachunku zwykły shooter, chwilami jesteśmy zmuszeni odpieprzyć gęste tabuny wrogów, które pasują do najlepszych momentów pierwowzoru niczym pięść do nosa. Jest więc gorzej? Niekoniecznie - sterowanie poprawiono, ogólnie gameplay wydaje się płynniejszy, przyjemniejszy. Bronie wzmocniono, dzięki czemu nie mamy wrażenia, że tylko Plasma Cutter jest na dłuższą metę opłacalny w użyciu. Zmieniło się też poruszanie w zero gravity, teraz nie hulamy po ścianach, a zwyczajnie gładko śmigamy w powietrzu. Tak, lifting techniczny jest tutaj bardzo wyraźny i gdyby przejechać nim jedynkę, to gra byłaby wręcz świetna. Szkoda, że dwójce brakuje też starć z bossami, w kilku miejscach widoczny jest recykling lokacji i generalnie jest mniej chropowato. Z drugiej strony, trochę nowych przeciwników i nowy ubaw z nimi, choćby sekwencje z labiryntami kontenerów, w których uskuteczniamy kotka i myszkę ze stridero-podobnymi zdechlakami. Gra jest krótsza (7h z hakiem, gdy na jedynkę poświęciłem ponad 10), niekoniecznie bardziej wymagająca. Moim zdaniem developerom należy się karne przyrodzenie za finałową walkę - pierwszy raz w dylogii musiałem obniżyć poziom trudności, bo grając późną nocą byłem już znużony; w ogóle nie pasuje do konwencji, a wkurw rośnie. Z drugiej strony, zwieńczenie, jak i cały psychologiczny wątek jest dość frapujące.
Dodano tryb multi i podobno daje radę. Nie wiem, nie próbowałem i chyba nie mam na to ochoty.
Ogólnie bardzo dobry tytuł, ale brakuje mu nieco blasku i nie fascynuje już aż tak. Życzyłbym sobie, by ewentualna kontynuacja była bliżej jedynki.
Dead Space 2 - 8-/10
2. Wygrałem wczoraj w facebookowym konkursie EA Polska BF3 na Origin i w sumie nie mogę się doczekać, by się wkręcić. Feels good, man. Jacyś chętni na wspólną grę? Galadh, zarówno na Originie, jak i Battlelogu. :)
Pierwsza część to przede wszystkim niesamowicie skonstruowany klimat, impakt jest naprawdę wyczuwalny. Swoją zasługę ma w tym interfejs wzmagający ogólną immersję. Pojęcia nie mam, o ile miesięcy życia jestem stratny przez tą grą (może by tak wytoczyć developerom sprawę sądową? :P). W sumie byłem też pod wrażeniem wykorzystania min. zero gravity, paru drobnych łamigłówek i mini-gierek - różnorodność jest spora, co chwilę zmienia się feel, aura. Skala wydarzeń w niektórych fragmentach jest nadspodziewanie duża, choćby walka z Leviathanem pod koniec szóstej misji. Boss wyścieła dno cylindrowego szybu, a naszym zadaniem jest oczywiście jak najszybsze przerzedzenie delikwenta. Bezustannie musimy korzystać z zerowej grawitacji i hop-siupać po ścianach, jednocześnie prowadząc ostrzał. Niezły obłęd. Och, swoją drogą, ścierwo do przetrzebienia naprawdę ma wiele odmian, właściwości. A honory czynić możemy modyfikowalną bronią, która jednak jest słabo zbalansowana, bowiem większość pukawek ustępuje tej podstawowej.
Na minus: toporne sterowanie (konwersja z konsoli), długi loading i parę pierdół, w tym stawianie w niektórych miejscach na ilość wrogów niźli budowanie subtelnego klimatu.
Tak czy siak, bardzo coolerski i intensywny survival horror, do którego z pewnością kiedyś wrócę. Oraz na dobrą sprawę, moje rozdziewiczenie gatunkowe - w RE nigdy nie zdołałem się w sumie wciągnąć, a w SH chyba nawet nie grałem (sic!)
Dead Space - 8/10
Dwójeczka w sumie ma nieco inną twarz. Przez pierwsze kilka misji w ogóle nie zdołałem się aż tak wciągnąć i scare factor pozostawiał nieco do życzenia (Isaac zaczął mówić, zyskał osobowość, a jego sojusznicy dają więcej komfortu niż poprzedni), ale z czasem gra się rozkręciła, a parę rozdziałów to najwyższa półka jeśli o grozę chodzi. Mimo to gra przypomina w ogólnym rozrachunku zwykły shooter, chwilami jesteśmy zmuszeni odpieprzyć gęste tabuny wrogów, które pasują do najlepszych momentów pierwowzoru niczym pięść do nosa. Jest więc gorzej? Niekoniecznie - sterowanie poprawiono, ogólnie gameplay wydaje się płynniejszy, przyjemniejszy. Bronie wzmocniono, dzięki czemu nie mamy wrażenia, że tylko Plasma Cutter jest na dłuższą metę opłacalny w użyciu. Zmieniło się też poruszanie w zero gravity, teraz nie hulamy po ścianach, a zwyczajnie gładko śmigamy w powietrzu. Tak, lifting techniczny jest tutaj bardzo wyraźny i gdyby przejechać nim jedynkę, to gra byłaby wręcz świetna. Szkoda, że dwójce brakuje też starć z bossami, w kilku miejscach widoczny jest recykling lokacji i generalnie jest mniej chropowato. Z drugiej strony, trochę nowych przeciwników i nowy ubaw z nimi, choćby sekwencje z labiryntami kontenerów, w których uskuteczniamy kotka i myszkę ze stridero-podobnymi zdechlakami. Gra jest krótsza (7h z hakiem, gdy na jedynkę poświęciłem ponad 10), niekoniecznie bardziej wymagająca. Moim zdaniem developerom należy się karne przyrodzenie za finałową walkę - pierwszy raz w dylogii musiałem obniżyć poziom trudności, bo grając późną nocą byłem już znużony; w ogóle nie pasuje do konwencji, a wkurw rośnie. Z drugiej strony, zwieńczenie, jak i cały psychologiczny wątek jest dość frapujące.
Dodano tryb multi i podobno daje radę. Nie wiem, nie próbowałem i chyba nie mam na to ochoty.
Ogólnie bardzo dobry tytuł, ale brakuje mu nieco blasku i nie fascynuje już aż tak. Życzyłbym sobie, by ewentualna kontynuacja była bliżej jedynki.
Dead Space 2 - 8-/10
2. Wygrałem wczoraj w facebookowym konkursie EA Polska BF3 na Origin i w sumie nie mogę się doczekać, by się wkręcić. Feels good, man. Jacyś chętni na wspólną grę? Galadh, zarówno na Originie, jak i Battlelogu. :)
22-03-2012, 12:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-03-2012, 12:35 przez Galadh.)





