![[Obrazek: spartacus.jpg]](http://www.wcftr.commarts.wisc.edu/images/feature-pics/spartacus.jpg)
Po udanym seansie Ben Hura naszło mnie na tego typu kino a więc zafundowałem sobie powrót po 20 latach do Spartacusa i...ogromne rozczarowanie. Pierwsze 45-50 minut, mniej więcej do wybuchu buntu ogląda się nieźle, niestety potem film rozłazi się w szwach. Zamiast pokazywać przebieg powstania skupia się na rzymskich rozgrywkach politycznych które przedstawione są tak, że trudno się nimi w ogóle zainteresować, do tego pokazuje się perypetie byłego właściciela Spartacusa, a kiedy w końcu wracamy do głównego bohatera, zamiast zobaczyć go w akcji wraz z nim "podziwiamy" występy niejakiego Antoninusa, który nie wiadomo po co w ogóle jest w tym filmie, oraz obserwujemy jak tłumy wyzwolonych niewolników idą, idą, idą, idą...
Wszelakie bitwy są pomijane, jedynie się o nich wspomina, a gdy już w końcu jedna zostaje pokazana, to dłużej od samej bitwy trwa scena w której rzymska armia zajmuje pozycje (swoją drogą fajna scena, spodziewałem się, że bitwa też powinna robić wrażenie, ale jedyne co było w niej warte uwagi to efektowna akcja z wykorzystaniem ognia na początku). Po bitwie w zasadzie wypadałoby przejść do finałowej sceny, ale film nie wiedzieć czemu ciągnie się przez kolejne 30 minut, z których i tak nic już właściwie nie wynika.
Teraz już wiem, dlaczego z seansu w dzieciństwie zapamiętałem tylko początek, jedną bitwę i ostatnią scenę - nic więcej wartego pamiętania niestety w filmie nie ma. Dobrze, że nie inwestowałem w BD tylko zadowoliłem się taniutkim DVD z eBaya. Oby z Cleopatrą było lepiej.
4/10 (punkty właściwie tylko za początkową część filmu i samego Kirka)
PS. no ale czemu tu się dziwić, w końcu to Kubrick, a nie widziałem jeszcze takiego filmu Kubricka, który po jednym obejrzeniu chciałbym obejrzeć po raz drugi (poza Spartacusem, ale z tego niewiele pamiętałem).
23-03-2012, 20:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-03-2012, 20:54 przez Gieferg.)





