Zastanawiam się po co w ogóle zabieram się za animacje z DC Universe, ale nieważne:
Superman/Batman: Public Enemies - film jest naprawdę fajny do momentu, gdy jest fabuła, a relacje Batman/Superman (choć nie tak świetne jak w crossoverze obu TASów) pozostają na pierwszym planie. Niestety w pewnym momencie całość zamienia się w serię kolejnych, zdających się nie mieć końca idiotycznych pojedynków. Już nie chodzi nawet o to, że pojawia się cała zgraja jakichś kretyńskich, kolorowych klaunów (jest nawet kobieta gigant - UGH!), ale że wmawia się nam, że Batman ma szansę w bezpośrednim starciu z postaciami dysponującymi supermocami. No i nie lubię, gdy robi się ze mnie idiotę; o ile w grze Arkham Asylum jestem w stanie przymknąć oko na nieskończoną ilość batarangów, jaką Bat wyciąga z paska, tak w filmie już nie bardzo.
Superman/Batman: Apocalypse - a to już stuprocentowa bzdura, do tego znacznie gorzej narysowana od poprzednika; dlaczego Superman ma tusz na rzęsach? Mniejsza o to. O ile jestem w stanie zaakceptować istnieje Batmana i Supermana w jednym uniwersum, tak już pójścia w totalne sci-fi z udziałem Nietoperza nie akceptują, a to co się tu wyprawia kilkukrotnie przebija wydarzenia z pierwszej części. No i znowu okazuje się, że Batman to dosłownie superbohater. To oczywiste, że klony Doomsdaya nie są tak potężne jak oryginał, ale Batman dający sobie z nimi radę przy pomocy topora? Litości.
Superman/Batman: Public Enemies - film jest naprawdę fajny do momentu, gdy jest fabuła, a relacje Batman/Superman (choć nie tak świetne jak w crossoverze obu TASów) pozostają na pierwszym planie. Niestety w pewnym momencie całość zamienia się w serię kolejnych, zdających się nie mieć końca idiotycznych pojedynków. Już nie chodzi nawet o to, że pojawia się cała zgraja jakichś kretyńskich, kolorowych klaunów (jest nawet kobieta gigant - UGH!), ale że wmawia się nam, że Batman ma szansę w bezpośrednim starciu z postaciami dysponującymi supermocami. No i nie lubię, gdy robi się ze mnie idiotę; o ile w grze Arkham Asylum jestem w stanie przymknąć oko na nieskończoną ilość batarangów, jaką Bat wyciąga z paska, tak w filmie już nie bardzo.
Superman/Batman: Apocalypse - a to już stuprocentowa bzdura, do tego znacznie gorzej narysowana od poprzednika; dlaczego Superman ma tusz na rzęsach? Mniejsza o to. O ile jestem w stanie zaakceptować istnieje Batmana i Supermana w jednym uniwersum, tak już pójścia w totalne sci-fi z udziałem Nietoperza nie akceptują, a to co się tu wyprawia kilkukrotnie przebija wydarzenia z pierwszej części. No i znowu okazuje się, że Batman to dosłownie superbohater. To oczywiste, że klony Doomsdaya nie są tak potężne jak oryginał, ale Batman dający sobie z nimi radę przy pomocy topora? Litości.
27-03-2012, 12:00





