O kurcze, najbardziej nijaki film od lat. Nie wywołuje ŻADNYCH emocji. Gdyby nie Lawrence, która jest naprawdę dobrą aktorką - chociaż to smutne, że musi się marnować w takim produkcie, po fenomenalnym Winter's Bone. Tym własnie jest ten film. Produktem dla nastolatków, który ma zapełnić lukę po Zmierzchu, tym razem ubrany jednak w pseudo-poważne ciuchy. Nie wiem jak prezentuje się książka, ale nie tknę jej patykiem.
Nie spodziewałem się po tym filmie szczególnie dużo. I dostałem jeszcze mniej. Wspomniane już Battle Royale było średnie, ale tam widać było, mimo komiksowego świata, że młodzi walczą o życie. Tutaj? 90% czasu postacie kontemplują - siedząc na drzewach, w jaskiniach, znowu na drzewach, leżąc kilka dni pod kawałkiem drzewa, na drzewach i gdzie się jeszcze da. Czas i przeciwnicy ich nie gonią, bo z jakiego powodu? Tak potwornie nudnego i przewidywalnego survivalu nie widziałem nigdy. Zresztą film się dla mnie skończył na scenie biegu po zapasu. Największa atrakcja na świecie i zaczyna się tak idiotycznie? Na prawdę nie mogli puścić uczestników z różnych miejsc na arenie? Nie, chciałem tu wytykać jeszcze inne elementy które mnie irytowały w tym obrazie, ale on na to nie zasługuje. Nie chce o nim dyskutować, bo mam gdzieś film który ma mnie gdzieś jako widza. I te zwierzęta CGI, ech.
4/10 i niech się sprzedaje. Wolę już zobaczyć znów The Most Dangerous Game z 1932 albo Nieuchwytny Cel Woo.
PS. Jak Lawrence siedziała na drzewie, gdy grupa kretynów koczowała na dole, to zwróciłem koledze uwagę, że powinna na nich zrzucić gniazdo os, jak w kreskówkach. I co się stało? Eh...
PS. 2. John Carter był lepszy. Nie oszukał mnie.
Nie spodziewałem się po tym filmie szczególnie dużo. I dostałem jeszcze mniej. Wspomniane już Battle Royale było średnie, ale tam widać było, mimo komiksowego świata, że młodzi walczą o życie. Tutaj? 90% czasu postacie kontemplują - siedząc na drzewach, w jaskiniach, znowu na drzewach, leżąc kilka dni pod kawałkiem drzewa, na drzewach i gdzie się jeszcze da. Czas i przeciwnicy ich nie gonią, bo z jakiego powodu? Tak potwornie nudnego i przewidywalnego survivalu nie widziałem nigdy. Zresztą film się dla mnie skończył na scenie biegu po zapasu. Największa atrakcja na świecie i zaczyna się tak idiotycznie? Na prawdę nie mogli puścić uczestników z różnych miejsc na arenie? Nie, chciałem tu wytykać jeszcze inne elementy które mnie irytowały w tym obrazie, ale on na to nie zasługuje. Nie chce o nim dyskutować, bo mam gdzieś film który ma mnie gdzieś jako widza. I te zwierzęta CGI, ech.
4/10 i niech się sprzedaje. Wolę już zobaczyć znów The Most Dangerous Game z 1932 albo Nieuchwytny Cel Woo.
PS. Jak Lawrence siedziała na drzewie, gdy grupa kretynów koczowała na dole, to zwróciłem koledze uwagę, że powinna na nich zrzucić gniazdo os, jak w kreskówkach. I co się stało? Eh...
PS. 2. John Carter był lepszy. Nie oszukał mnie.
"Imagine that you could save a family by sacrificing a child... but that you had to explain it to the child. What would you say?" - Black Bolt
04-04-2012, 12:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-04-2012, 13:22 przez Gamart.)





