Moja Krew Chyba najbardziej traumatyczny seans evah.
Długo zastanawiałem się, czemu właściwie byłem tak wkurwiony; Bo antyptyczny bokser? Nie. "Wściekłego byka" bardzo lubię. Bo bije kobiety? Też nie. Surowość? Tu już bliżej, ale to NIE AŻ TAKI problem. Czytałem wywiady z gościem, w nadziei na jakiś trop(dowiedziałem się, że gdy reżyser nie mógł dogadać się z Lubosem, to szli na ring :D). I już wiem co było przyczyną takiego a nie innego odbioru.
Scenarzystę nie obchodził realizm; on miał parcie na metaforę. Wróć, METAFORĘ. Umierający na raka/wirusa/łotewer bokser Igor postanawia pozostawić na świecie potomka. Oczywiście, żyjemy w alternatywnej rzeczywistości, gdzie banki nasienia to science-fiction, więc bez bara-bara się nie obędzie. Na matkę wybiera młodą, skośną emigrantkę, o wdzięcznym imieniu Yen-Ha(kiepska rola; goście od castingu naprawdę wydali 100 tyś na poszukiwania, pojechali na drugi koniec świata, żeby ją znaleźć? Epic fail). Jego wyjątkowo subtelne zaloty kończą się sukcesem i dziewczyna zgadza się być inkubatorem. I po kilku "intymnych" zbliżeniach mamy twista, bo Może byłoby to zdatne do oglądania, gdyby twórca chciał opowiadać, nie przemawiać. Marcin Wrona nie dba o postaci, o logikę, o podstawy - liczy się tylko to, co oświecony twórca chce przekazać prostaczkom. Hell, już pierwsza scena to artsy-fartsy, więc o czym my tu mówimy?
Osobne 'gratulacje' należą się głównemu bohaterowi. Choć lubię antybohaterów, ludzi buńczucznych i twardzieli, to Igorowi nie kibicowałem. Ba! Zacząłem życzyć mu śmierci w męczarniach. Mimo, że Lubos stara się jak może, to nasz hero jest pretensjonalnym(odczucie subiektywne), gruboskórnym, pozbawionym uroku dupkiem.
Długo próbowałem gościa rozgryźć, i doszedłem do wniosku, że to taki Dominik z Sali samobójców, który trochę przypakował i zgolił grzywkę. Myślę, że lepszej antyreklamy nie trzeba. Mrok, zło, ciemność i dupa szatana. 2/10
PS. Jeden punkt za poruszenie wątku męskiej przyjaźni.
Revenge Film jest po prostu piękny. Dorwałem kopię w HD, i polecam ją wszystkim, bo w zasadzie co drugi kadr można by wydrukować i oprawić w ramki. Od strony wizualnej ścisła czołówka kinematografii, nie tylko jeśli chodzi o krajobrazy - Madeleine Stowe zawsze uważałem za piękną kobietę, ale tutaj to najprawdziwsza bogini.
Inna sprawa to niegłupia fabuła, która broniłaby się nawet gdyby to był polski film nakręcony kamerą ze śmietnika(sorry, musiałem).
Piękna historia miłosna, do której pewnie nie raz wrócę.
9/10, z widokami na więcej.
Jest temat:
http://forumkmf.pl/Thread-Revenge-re%C5%BC-Tony-Scott?highlight=revenge+AND+scott
Długo zastanawiałem się, czemu właściwie byłem tak wkurwiony; Bo antyptyczny bokser? Nie. "Wściekłego byka" bardzo lubię. Bo bije kobiety? Też nie. Surowość? Tu już bliżej, ale to NIE AŻ TAKI problem. Czytałem wywiady z gościem, w nadziei na jakiś trop(dowiedziałem się, że gdy reżyser nie mógł dogadać się z Lubosem, to szli na ring :D). I już wiem co było przyczyną takiego a nie innego odbioru.
Scenarzystę nie obchodził realizm; on miał parcie na metaforę. Wróć, METAFORĘ. Umierający na raka/wirusa/łotewer bokser Igor postanawia pozostawić na świecie potomka. Oczywiście, żyjemy w alternatywnej rzeczywistości, gdzie banki nasienia to science-fiction, więc bez bara-bara się nie obędzie. Na matkę wybiera młodą, skośną emigrantkę, o wdzięcznym imieniu Yen-Ha(kiepska rola; goście od castingu naprawdę wydali 100 tyś na poszukiwania, pojechali na drugi koniec świata, żeby ją znaleźć? Epic fail). Jego wyjątkowo subtelne zaloty kończą się sukcesem i dziewczyna zgadza się być inkubatorem. I po kilku "intymnych" zbliżeniach mamy twista, bo Może byłoby to zdatne do oglądania, gdyby twórca chciał opowiadać, nie przemawiać. Marcin Wrona nie dba o postaci, o logikę, o podstawy - liczy się tylko to, co oświecony twórca chce przekazać prostaczkom. Hell, już pierwsza scena to artsy-fartsy, więc o czym my tu mówimy?
Osobne 'gratulacje' należą się głównemu bohaterowi. Choć lubię antybohaterów, ludzi buńczucznych i twardzieli, to Igorowi nie kibicowałem. Ba! Zacząłem życzyć mu śmierci w męczarniach. Mimo, że Lubos stara się jak może, to nasz hero jest pretensjonalnym(odczucie subiektywne), gruboskórnym, pozbawionym uroku dupkiem.
Długo próbowałem gościa rozgryźć, i doszedłem do wniosku, że to taki Dominik z Sali samobójców, który trochę przypakował i zgolił grzywkę. Myślę, że lepszej antyreklamy nie trzeba. Mrok, zło, ciemność i dupa szatana. 2/10
PS. Jeden punkt za poruszenie wątku męskiej przyjaźni.
Revenge Film jest po prostu piękny. Dorwałem kopię w HD, i polecam ją wszystkim, bo w zasadzie co drugi kadr można by wydrukować i oprawić w ramki. Od strony wizualnej ścisła czołówka kinematografii, nie tylko jeśli chodzi o krajobrazy - Madeleine Stowe zawsze uważałem za piękną kobietę, ale tutaj to najprawdziwsza bogini.
Inna sprawa to niegłupia fabuła, która broniłaby się nawet gdyby to był polski film nakręcony kamerą ze śmietnika(sorry, musiałem).
Piękna historia miłosna, do której pewnie nie raz wrócę.
9/10, z widokami na więcej.
Jest temat:
http://forumkmf.pl/Thread-Revenge-re%C5%BC-Tony-Scott?highlight=revenge+AND+scott
09-04-2012, 00:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-05-2012, 23:29 przez Phlogiston2.)
Spoiler




