OK, to w takim pojęciu szerszym osobiście "Hobbita" nie zaliczam do najważniejszych premier jeżeli chodzi o fantastykę.
Tyle, że sam się przyzwyczaiłem się może tak błędnie nazywać, gdyż nie do wszystkich filmów pasuje mi dokładnie określenie science fiction, czy jeżeli używamy polskiego sformułowania fantastyka naukowa. Gdyż o ile takie "Gravity" zapowiada się być science fiction pełną gębą, czy reż "Moon", lub oba "Solarisy", "Odyseja Kosmiczna" itd. O tyle trudno mi takiego "Avatara" nazywać science fiction, o "Gwiezdnych wojnach" nie wspominając, które niektórzy nazywają space fantasty. Dlatego też zaliczam je, może i błędnie, do fantastyki. Ale z drugiej strony zawsze dziwnie mi było wrzucać np. "Avatara" i "Władcę Pierścieni" do jednego worka pt. fantastyka, dlatego też jak widzę błędnie dzieliłem to na fantasy. Ale już nie będę i poprawę obiecuję :P
Tyle, że sam się przyzwyczaiłem się może tak błędnie nazywać, gdyż nie do wszystkich filmów pasuje mi dokładnie określenie science fiction, czy jeżeli używamy polskiego sformułowania fantastyka naukowa. Gdyż o ile takie "Gravity" zapowiada się być science fiction pełną gębą, czy reż "Moon", lub oba "Solarisy", "Odyseja Kosmiczna" itd. O tyle trudno mi takiego "Avatara" nazywać science fiction, o "Gwiezdnych wojnach" nie wspominając, które niektórzy nazywają space fantasty. Dlatego też zaliczam je, może i błędnie, do fantastyki. Ale z drugiej strony zawsze dziwnie mi było wrzucać np. "Avatara" i "Władcę Pierścieni" do jednego worka pt. fantastyka, dlatego też jak widzę błędnie dzieliłem to na fantasy. Ale już nie będę i poprawę obiecuję :P
14-04-2012, 00:15





