God Bless America: jedyny pozytywny aspekt tego filmu to genialny kawałek "Beat The Devil's Tattoo":
Poza tym dla mnie katastrofa. GBA to historia pary psychopatów, zabijających niewinnych ludzi (dosłownie) i robiących z własnej krucjaty grafomańską ideologię. Ofiarą zboczeńców pada każdy, kto akurat im się nawinie pod lufę. Główny bohater dla przykładu chce spalić żywcem nastolatkę, bo ta występuje w jakimś durnym reality show i pyskuje rodzicom. I to mu się nie podoba, dziewczyna jest nieuprzejma, rozpuszczona, opryskliwa, więc musi zginąć. Na domiar złego koleś nie potrafi wyłączyć telewizora (w Ameryce Goldthwaita najwyraźniej istnieje jakiś rządowy przymus oglądania najgłupszych programów w tv), co tylko pogłębia jego frustrację. Zamiast np. poczytać książkę albo pójść na spacer, ów zboczeniec przeskakuje z kanału na kanał faszerując się różnymi reality show, talk show, serwisami informacyjnymi, reklamami etc. Oczywiście celem pogłębienia psychologii zboczeńca, reżyser wprowadza motyw, że jest rozwiedziony i że ma guza mózgu. Huj mu w dupe, niech zdycha.
Gwoździem do trumny tego ze wszech miar gównianego filmu jest nachalne moralniactwo na poziomie "dokąd ten świat zmierza". Bohaterowie gadają tu z manierą, jakby co najmniej wygłaszali manifesty. Wspomniany zbok wylewa łzy nad upadkiem obyczajów, nad konsumpcjonizmem, nad zanikiem dobrych manier wśród młodzieży amerykańskiej. W ogóle film stanowi jakiś chory miks ideologiczny. Koleś jest bowiem wychylony bardziej na prawo, towarzysząca mu nastolatka z kolei reprodukuje lewackie slogany. Koniec końców jednak, szybko okazuje się (rozmowa w hotelu), że zajebać należy wszystkich - łącznie z hippisami. Bez kitu, jak ich oboje zestawić obok siebie, to trudno powiedzieć, kto jest bardziej żałosny i popierdolony na umyśle.
Bardzo lubię postacie wyjętych spod prawa przestępców, "ostatnich kontestatorów systemu" (outlaws) i nie ukrywam, że często solidaryzuje się z nimi. Tymczasem panu Goldthwaitowi udało się nakręcić film, w którym nie mogłem się doczekać, aż system (policja) zabije parkę psycholi.
Dno w trzy dupy, nie polecam, 1/10 - za muze i scenę kupowania broni.
Poza tym dla mnie katastrofa. GBA to historia pary psychopatów, zabijających niewinnych ludzi (dosłownie) i robiących z własnej krucjaty grafomańską ideologię. Ofiarą zboczeńców pada każdy, kto akurat im się nawinie pod lufę. Główny bohater dla przykładu chce spalić żywcem nastolatkę, bo ta występuje w jakimś durnym reality show i pyskuje rodzicom. I to mu się nie podoba, dziewczyna jest nieuprzejma, rozpuszczona, opryskliwa, więc musi zginąć. Na domiar złego koleś nie potrafi wyłączyć telewizora (w Ameryce Goldthwaita najwyraźniej istnieje jakiś rządowy przymus oglądania najgłupszych programów w tv), co tylko pogłębia jego frustrację. Zamiast np. poczytać książkę albo pójść na spacer, ów zboczeniec przeskakuje z kanału na kanał faszerując się różnymi reality show, talk show, serwisami informacyjnymi, reklamami etc. Oczywiście celem pogłębienia psychologii zboczeńca, reżyser wprowadza motyw, że jest rozwiedziony i że ma guza mózgu. Huj mu w dupe, niech zdycha.
Gwoździem do trumny tego ze wszech miar gównianego filmu jest nachalne moralniactwo na poziomie "dokąd ten świat zmierza". Bohaterowie gadają tu z manierą, jakby co najmniej wygłaszali manifesty. Wspomniany zbok wylewa łzy nad upadkiem obyczajów, nad konsumpcjonizmem, nad zanikiem dobrych manier wśród młodzieży amerykańskiej. W ogóle film stanowi jakiś chory miks ideologiczny. Koleś jest bowiem wychylony bardziej na prawo, towarzysząca mu nastolatka z kolei reprodukuje lewackie slogany. Koniec końców jednak, szybko okazuje się (rozmowa w hotelu), że zajebać należy wszystkich - łącznie z hippisami. Bez kitu, jak ich oboje zestawić obok siebie, to trudno powiedzieć, kto jest bardziej żałosny i popierdolony na umyśle.
Bardzo lubię postacie wyjętych spod prawa przestępców, "ostatnich kontestatorów systemu" (outlaws) i nie ukrywam, że często solidaryzuje się z nimi. Tymczasem panu Goldthwaitowi udało się nakręcić film, w którym nie mogłem się doczekać, aż system (policja) zabije parkę psycholi.
Dno w trzy dupy, nie polecam, 1/10 - za muze i scenę kupowania broni.
28-04-2012, 13:00






