To się teraz k...a wypowiem...
Z wynalazkiem o nazwie "Steam" mam do czynienia od jakiegoś czasu. Podobnie jak z Origin, które próbuje mi w nieskończoność udowadniać, że nie posiadam oryginalnej wersji BF3 pomimo, że wydałem ponad stówę na pudełko. Ale dość o TYM chłamie skoro wszedłem tutaj by zapodać info o INNYM.
Pewnie jestem jednym z nielicznych, ale ZAWSZE kupowałem gry oryginalne. Wychodzę z założenia, że się ekipa ludzi narobiła i - jeśli się gra - to trzeba za to zapłacić. Nie pieprzę o tym jak to gry są drogie i dlatego ściągam z torrentów - jak mnie nie stać na BMW M5 to jeżdżę Fiatem Bravo zamiast kraść. Efekt jest taki, że mam w domu szafę pudełek i zasraną satysfakcję, że wynagradzam X typów za dobrą robotę. Dziś kurwica mnie wzięła...
Dałem 14 Ełro za grę, na którą czekałem ponad pół roku. Insanely Twisted Shadow Planet wyszło na PC. Rewelacja...
Zabuliłem, dostałem możliwość pobrania i instalacji... Po dwóch godzinach pobierania (średnia downloadu to ca. 250 kB/s choć internet mam dużo szybszy) łaskę mi zrobili, bo mogę odpalić. No więc odpalam...
ZDZIWIENIE nr 1:
Gra wymaga konta na Games for Windows Live. Mam konto, bo z usługi Live korzystam... niestety nie można się zalogować na istniejące konto. Weryfikacja maila, przypomnienie hasła.... nic nie pomaga. Trza tworzyć nowe... Dobrze, że ma się więcej niż jedno konto e-mail, bo powołanie się na to wcześniejsze odrzuca ("e-mail adres is already in use"). Funkcja "przypomnij hasło" nie działa. Tzn. działa, ale nadal "e-mail adres is already in use".
ZDZIWIENIE nr 2:
Podaję serial number, który dostałem przy zakupie. "Incorrect" widzę i szlag mnie trafia. Kogo mam zapytać, komu mam jeb..ć? Jest "Incorrect" i kropka... Po pierdyliardzie prób zaliczyło.
ZDZIWIENIE nr 3:
Mija czwarta godzina srania się z problemem. Odpalanie gierki... Jęzor na wierzchu... napalony samiec doczekać się nie może... "Your Steam account is not valid". No żesz ku..a ja pie...lę! Jestem zalogowany, uruchamiam soft przez bibliotekę Steam, gdzie jestem zalogowany, a widzę komunikat, który daje mi do zrozumienia, że mnie nie ma. Przypomnienie hasła, kody weryfikacyjne - nic nie pomaga. Nie istnieję ku..a i już. Żona pyta "czemuś taki nerwowy?" - bez powodu kochanie. Po tysięcznym resecie kompa i tryliardowym logowaniu do Steam, gra się odpala... Jakiś palant po drugiej stronie kabla uznał, że zapłaciłem. Torrent z tą samą grą zasysa się od pięciu... może pięćdziesięciu minut. Wybuliłem, grał będę.
ZDZIWIENIE nr 4:
Pojawia się ekran tytułowy. Micha się cieszy, bo wysiłek został nagrodzony. Gówno prawda! Jakieś 2,4 sekundy po ujrzeniu tytułu wysuwa się okno usługi Games For Windows Live... trza się ku..a zalogować. Dziwne - pomyślałem - bom zalogowany. Żądza grania jednak góruje i podaję po raz kolejny te same dane. Tym razem po polsku jestem informowany, że "Twoje konto Live nie jest powiązane z usługą Steam". Korzystam więc z wyświetlanych sugestii i "powiązuję". Znów po polsku dostaję info "wystąpił błąd, spróbuj później...". Zaczynam rzucać przeróżnymi przedmiotami w domu. Na szczęście sześcioletnia córka jest na podwórku i nie widzi "charyzmy" tatusia. Dwie godziny później załapało...
ZDZIWIENIE nr 5:
Gra odpalona... satysfakcja równa zdobyciu kobiety, która dziś jest moją żoną. Też robiła trudności... podobno "sprawdzała mnie", mniejsza z tym, bo GRAM. Dwie minuty... biorę jakąś elitarną broń i klawisze sterujące przestają działać. Magicznym statkiem kosmicznym nie da się sterować. Gra "wisi" powodując u mnie zapędy terrorystyczne.
ZDZIWIENIE nr 6:
Myśli sobie kretyn "obsmaruję gówno na forum". Wchodzi więc człowiek na Steam Forum i chce dodać posta. Nie da się, bo wypowiadanie się na forum wymaga osobnego konta. Wyświetla się komunikat jasno sugerujący, że do gadki publicznej potrzebne jest JESZCZE JEDNO KONTO. Trza k...a tworzyć nowe. Na szczęście jest drugi e-mail...
ZDZIWIENIE nr 7:
Konto utworzone, proces aktywacji przebiegł pomyślnie. Mało się nie zabiję ze szczęścia. "Przypadkowo" znalazło się kilka wątków na forum, gdzie ludziska mają podobne problemy... próba dodania komentarza kończy się tekstem: "you do not have permission to access this page. This could be due to one of several reasons:" Poniżej podają powody, na które ni cholery nie ma się wpływu. Żeś nie zalogowany (a w prawym górnym rogu "Logged in"), że administrator ma Cię gdzieś itd. Żeby było weselej - po jakiejś kolejnej "aktywacji czegoś tam" wyświetlają się dane zupełnie innej osoby. Jestem zalogowany jako facet z Francji o loginie, którego nigdy nie podawałem. Fajnie...
ZDZIWIENIE nr 8:
Gierka 2D, a dym z procka leci. Mam zajebiście mocnego lapa, który radzi sobie z obróbką materiału filmowego Full HD, RAWami z Canona 5D Mark II, czy projektami pod wydruk wielkoformatowy. Daję słowo, że dotknięcie klawiatury grozi poparzeniem. Takiej historii nie miałem przy najbardziej wymagających grach typu: Battlefield 3, Crysis 2 itd.
Podsumowując: Potrzebujesz pretekstu by zabijać ludzi? Kup to "coś" na Steamie.
Z wynalazkiem o nazwie "Steam" mam do czynienia od jakiegoś czasu. Podobnie jak z Origin, które próbuje mi w nieskończoność udowadniać, że nie posiadam oryginalnej wersji BF3 pomimo, że wydałem ponad stówę na pudełko. Ale dość o TYM chłamie skoro wszedłem tutaj by zapodać info o INNYM.
Pewnie jestem jednym z nielicznych, ale ZAWSZE kupowałem gry oryginalne. Wychodzę z założenia, że się ekipa ludzi narobiła i - jeśli się gra - to trzeba za to zapłacić. Nie pieprzę o tym jak to gry są drogie i dlatego ściągam z torrentów - jak mnie nie stać na BMW M5 to jeżdżę Fiatem Bravo zamiast kraść. Efekt jest taki, że mam w domu szafę pudełek i zasraną satysfakcję, że wynagradzam X typów za dobrą robotę. Dziś kurwica mnie wzięła...
Dałem 14 Ełro za grę, na którą czekałem ponad pół roku. Insanely Twisted Shadow Planet wyszło na PC. Rewelacja...
Zabuliłem, dostałem możliwość pobrania i instalacji... Po dwóch godzinach pobierania (średnia downloadu to ca. 250 kB/s choć internet mam dużo szybszy) łaskę mi zrobili, bo mogę odpalić. No więc odpalam...
ZDZIWIENIE nr 1:
Gra wymaga konta na Games for Windows Live. Mam konto, bo z usługi Live korzystam... niestety nie można się zalogować na istniejące konto. Weryfikacja maila, przypomnienie hasła.... nic nie pomaga. Trza tworzyć nowe... Dobrze, że ma się więcej niż jedno konto e-mail, bo powołanie się na to wcześniejsze odrzuca ("e-mail adres is already in use"). Funkcja "przypomnij hasło" nie działa. Tzn. działa, ale nadal "e-mail adres is already in use".
ZDZIWIENIE nr 2:
Podaję serial number, który dostałem przy zakupie. "Incorrect" widzę i szlag mnie trafia. Kogo mam zapytać, komu mam jeb..ć? Jest "Incorrect" i kropka... Po pierdyliardzie prób zaliczyło.
ZDZIWIENIE nr 3:
Mija czwarta godzina srania się z problemem. Odpalanie gierki... Jęzor na wierzchu... napalony samiec doczekać się nie może... "Your Steam account is not valid". No żesz ku..a ja pie...lę! Jestem zalogowany, uruchamiam soft przez bibliotekę Steam, gdzie jestem zalogowany, a widzę komunikat, który daje mi do zrozumienia, że mnie nie ma. Przypomnienie hasła, kody weryfikacyjne - nic nie pomaga. Nie istnieję ku..a i już. Żona pyta "czemuś taki nerwowy?" - bez powodu kochanie. Po tysięcznym resecie kompa i tryliardowym logowaniu do Steam, gra się odpala... Jakiś palant po drugiej stronie kabla uznał, że zapłaciłem. Torrent z tą samą grą zasysa się od pięciu... może pięćdziesięciu minut. Wybuliłem, grał będę.
ZDZIWIENIE nr 4:
Pojawia się ekran tytułowy. Micha się cieszy, bo wysiłek został nagrodzony. Gówno prawda! Jakieś 2,4 sekundy po ujrzeniu tytułu wysuwa się okno usługi Games For Windows Live... trza się ku..a zalogować. Dziwne - pomyślałem - bom zalogowany. Żądza grania jednak góruje i podaję po raz kolejny te same dane. Tym razem po polsku jestem informowany, że "Twoje konto Live nie jest powiązane z usługą Steam". Korzystam więc z wyświetlanych sugestii i "powiązuję". Znów po polsku dostaję info "wystąpił błąd, spróbuj później...". Zaczynam rzucać przeróżnymi przedmiotami w domu. Na szczęście sześcioletnia córka jest na podwórku i nie widzi "charyzmy" tatusia. Dwie godziny później załapało...
ZDZIWIENIE nr 5:
Gra odpalona... satysfakcja równa zdobyciu kobiety, która dziś jest moją żoną. Też robiła trudności... podobno "sprawdzała mnie", mniejsza z tym, bo GRAM. Dwie minuty... biorę jakąś elitarną broń i klawisze sterujące przestają działać. Magicznym statkiem kosmicznym nie da się sterować. Gra "wisi" powodując u mnie zapędy terrorystyczne.
ZDZIWIENIE nr 6:
Myśli sobie kretyn "obsmaruję gówno na forum". Wchodzi więc człowiek na Steam Forum i chce dodać posta. Nie da się, bo wypowiadanie się na forum wymaga osobnego konta. Wyświetla się komunikat jasno sugerujący, że do gadki publicznej potrzebne jest JESZCZE JEDNO KONTO. Trza k...a tworzyć nowe. Na szczęście jest drugi e-mail...
ZDZIWIENIE nr 7:
Konto utworzone, proces aktywacji przebiegł pomyślnie. Mało się nie zabiję ze szczęścia. "Przypadkowo" znalazło się kilka wątków na forum, gdzie ludziska mają podobne problemy... próba dodania komentarza kończy się tekstem: "you do not have permission to access this page. This could be due to one of several reasons:" Poniżej podają powody, na które ni cholery nie ma się wpływu. Żeś nie zalogowany (a w prawym górnym rogu "Logged in"), że administrator ma Cię gdzieś itd. Żeby było weselej - po jakiejś kolejnej "aktywacji czegoś tam" wyświetlają się dane zupełnie innej osoby. Jestem zalogowany jako facet z Francji o loginie, którego nigdy nie podawałem. Fajnie...
ZDZIWIENIE nr 8:
Gierka 2D, a dym z procka leci. Mam zajebiście mocnego lapa, który radzi sobie z obróbką materiału filmowego Full HD, RAWami z Canona 5D Mark II, czy projektami pod wydruk wielkoformatowy. Daję słowo, że dotknięcie klawiatury grozi poparzeniem. Takiej historii nie miałem przy najbardziej wymagających grach typu: Battlefield 3, Crysis 2 itd.
Podsumowując: Potrzebujesz pretekstu by zabijać ludzi? Kup to "coś" na Steamie.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
01-05-2012, 12:41





