Gettysburg - w końcu obejrzane w pełni i w kompletnej wersji rozszerzonej. I nie powiem, miejscami film jest mocnym sprawdzianem dla cierpliwości. Co prawda większość tego fresku ogląda się naprawdę znośnie, w czym pomaga świetna ekipa aktorska z absolutnie fantastycznym Danielsem na czele (i kij z tym, że niektórzy skryci są za kuriozalnymi, sztucznymi brodami), bardzo dobre zdjęcia i wszechobecny rozmach (my z naszą Bitwą Wawską nakręconą 20 lat później nie powinniśmy się nawet w telewizji wychylać), a także całkiem zgrabne rozłożenie ekranowych sił na poszczególne postaci i wydarzenia, dzięki czemu po 2 godzinach widz nie łapie się na pytaniach w stylu "kto, co i dlaczego?", a także potrafi odpowiednio ulokować swoje sympatie. Ba! Miejscami narracja jest tu wręcz aż nadto przejrzysta - jednak będąc Europejczykiem, trochę na bakier z tym wszystkim, trudno mi było uznać to za minus.
Za ten mogę natomiast uznać kategorię PG (sic!), która sprawia, że nawet gdy ludzie fruwają w powietrze, to krew pojawia się raczej w ilościach śladowych, w roli make-upowego dodatku. A to z kolei niemiłosiernie kłóci się z parciem na detale i próbą autentycznego przedstawienia historycznych wydarzeń. To ostatnie także tu lekko kiksuje. Prawda historyczna, prawdą historyczną, ale taśma filmowa wymaga pewnych wyrzeczeń. Dlatego też końcowa potyczka przypomina zwykłe kuriozum pokroju strzelanin z "Nagiej broni", gdzie dwóch oponentów siedzi tuż obok siebie, skryci są za niewielkimi przedmiotami i jeden drugiego trafić nie może. W dodatku szarża zapowiadana jako szybki i zsynchronizowany atak na najsłabszy punkt przeciwnika sprowadza się do mega długiego przemarszu (nawet nie biegną, bo i po co...) przez pole głównych sił i przyglądaniu się temu przez dowódców. A to z kolei potrafi dać wyraźny obraz generała Lee, jako idioty nieziemskiego, a przecież tak nie było...
Aha, jest jeszcze rzecz jasna patos i sporo ważkich przemów, ale mówiąc szczerze u Baya w krótszych i gorszych pod każdym względem filmach jest tego wielokrotnie więcej, więc tu mi to tak nie przeszkadzało. Zresztą film prawi o dość ważnym wydarzeniu, więc patos wręcz musiał wylewać się z ekranu.
Generalnie solidne kino, choć jego czas i problematyka mogą stanowić poważny problem w odbiorze.
7 / 10
Za ten mogę natomiast uznać kategorię PG (sic!), która sprawia, że nawet gdy ludzie fruwają w powietrze, to krew pojawia się raczej w ilościach śladowych, w roli make-upowego dodatku. A to z kolei niemiłosiernie kłóci się z parciem na detale i próbą autentycznego przedstawienia historycznych wydarzeń. To ostatnie także tu lekko kiksuje. Prawda historyczna, prawdą historyczną, ale taśma filmowa wymaga pewnych wyrzeczeń. Dlatego też końcowa potyczka przypomina zwykłe kuriozum pokroju strzelanin z "Nagiej broni", gdzie dwóch oponentów siedzi tuż obok siebie, skryci są za niewielkimi przedmiotami i jeden drugiego trafić nie może. W dodatku szarża zapowiadana jako szybki i zsynchronizowany atak na najsłabszy punkt przeciwnika sprowadza się do mega długiego przemarszu (nawet nie biegną, bo i po co...) przez pole głównych sił i przyglądaniu się temu przez dowódców. A to z kolei potrafi dać wyraźny obraz generała Lee, jako idioty nieziemskiego, a przecież tak nie było...
Aha, jest jeszcze rzecz jasna patos i sporo ważkich przemów, ale mówiąc szczerze u Baya w krótszych i gorszych pod każdym względem filmach jest tego wielokrotnie więcej, więc tu mi to tak nie przeszkadzało. Zresztą film prawi o dość ważnym wydarzeniu, więc patos wręcz musiał wylewać się z ekranu.
Generalnie solidne kino, choć jego czas i problematyka mogą stanowić poważny problem w odbiorze.
7 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
02-05-2012, 03:43





