Jeden z najlepszych filmów mojego dzieciństwa. Gdy przyszedł czas dorosły to już średni, ale dający się oglądać. Fabuła jest dosyć sztampowa - ot trzeba ratować świat przed złym Diabłem (wiem, że nazywa się Darkness, ale bądźmy szczerzy - gość nie lubi światła i dobroci, jego baza dowodzenia to dosłowne piekło i wygląd mówi za siebie - to pieprzony Diabeł). W dodatku mamy pourywane sceny np. gwałtownie zatrzymany wątek goblinów. Liczyłem, że w Dir Cucie będą jeszcze jakieś sceny, Blix stoczy walkę z Gumpem etc. Albo reakcja Gumpa na prawidłową odpowiedź Jacka - wyobrażacie, gdyby taki Ibisz coś takiego odwalił? I jakoś niby wszystko wie, ale nie skapnął się, że Oona ma ludzką postać. No i postacie są płaskie. Na polu scenariuszowym lepiej wypadła "Niekończąca się opowieść", zwłaszcza, że ta ostatnia jest bardzo okrojoną wersją książki.
Jednak prawdziwą mocą "Legendy" jest strona wizualna. Mój boże, jak to wszystko wygląda! Lasy, mokradła, wieża Diabła, ogólna scenografia pełna szczegółów (na ostatnim seansie podczas majówki zwróciłem uwagę na azteckie rzeźby w kominku, lub barokowe dekoracje i pomniki). I pożałowali nominacji do Oscara?! Dobrze, że nominowali jeszcze lepszą charakteryzację. Bottin to geniusz - do tej pory wygląd potworów, krasnoludków i pomniejszych postaci wygląda tak samo świetnie i imponująco. Szkoda, że tylko nominacja (na pocieszenie wygrała równie wspaniała "Mucha"). I jeszcze podoba mi się udźwiękowienie, a mianowicie odgłos mieczy podczas finałowego starcia Jacka i Diabła. Tak mi się one podobają, że jak będę kręcił jakiś film z walką na miecze to wykorzystam owe odgłosy. Cudo!
I jeszcze ten mroczny klimat, który jest dodatkową mocą. Pierwsza scena, gdy Blix idzie niepewnie do Diabła wzbudzała u mnie strach. Tak trzeba kręcić adaptacje baśni Grimm i innych nieocenzurowanych! I niech żadna zidiociała superniania nie pierdoli mi, że gówniarze będą miały traumę, że to nieodpowiednie dla nich, etc. etc. Taka "Niekończąca się opowieść" to dojrzały dramat i momentami bardzo smutny. Ja jakoś oglądałem obie rzeczy jako smarkacz i żyję. Zresztą co z tego, że kreatury wyglądają upiorne i robią niemiłe rzeczy? To są bad guye do jasnej ciasnej! Powinny być brzydkie, okrutne, a dzieciaki wtedy jeszcze bardziej kibicują tym dobrym? Że mieszkają w ponurych lokacjach? A może mieli żyć w Happy Hill na kolorowej łące z wesołymi króliczkami i mieć pastelowe kolory. Ba, nawet nie jest specjalnie brutalny - już bardziej lajtowa i familijna "Zaklęta w sokoła" oferuje więcej krwi. Obcięcie rogu jednorożcowi? To głupi róg, nawet nie krwawi! Później jednorożec i tak ożywa. Odcięcie głowy morskiej poczwarze? Krwi nie dostrzegłem. Upiorny kucharz chce żywcem upiec jakiegoś frajera z jabłkiem w mordzie? Jak wyciągali go z tego ciasta, skojarzyły mi się stare kreskówki Disneya i Looney Tunes. Diabeł obrywa w brzuch? Nie wygląda to jakoś przejmująco, poza tym jest złym, więc zasłużył sobie. Pomimo całego tego mroku i horroru, gdybym miał wybrać dzieciom w przedszkolu lub swoim "Legendę" albo takiego "Speed Racera", "Rekina i Lavę chujde" i resztę tego debilnego szajsu dla skretyniałych gnojków to bez wahania pokazałbym "Legendę".
I całkowicie poleciłbym ten klasyk właśnie najmłodszym. Bo tylko one w pełni docenią ten klasyk (życie dorosłe potrafi brutalnie weryfikować dzieciństwo) i de facto do nich jest adresowany. Uff, rozpisałem się.
Jednak prawdziwą mocą "Legendy" jest strona wizualna. Mój boże, jak to wszystko wygląda! Lasy, mokradła, wieża Diabła, ogólna scenografia pełna szczegółów (na ostatnim seansie podczas majówki zwróciłem uwagę na azteckie rzeźby w kominku, lub barokowe dekoracje i pomniki). I pożałowali nominacji do Oscara?! Dobrze, że nominowali jeszcze lepszą charakteryzację. Bottin to geniusz - do tej pory wygląd potworów, krasnoludków i pomniejszych postaci wygląda tak samo świetnie i imponująco. Szkoda, że tylko nominacja (na pocieszenie wygrała równie wspaniała "Mucha"). I jeszcze podoba mi się udźwiękowienie, a mianowicie odgłos mieczy podczas finałowego starcia Jacka i Diabła. Tak mi się one podobają, że jak będę kręcił jakiś film z walką na miecze to wykorzystam owe odgłosy. Cudo!
I jeszcze ten mroczny klimat, który jest dodatkową mocą. Pierwsza scena, gdy Blix idzie niepewnie do Diabła wzbudzała u mnie strach. Tak trzeba kręcić adaptacje baśni Grimm i innych nieocenzurowanych! I niech żadna zidiociała superniania nie pierdoli mi, że gówniarze będą miały traumę, że to nieodpowiednie dla nich, etc. etc. Taka "Niekończąca się opowieść" to dojrzały dramat i momentami bardzo smutny. Ja jakoś oglądałem obie rzeczy jako smarkacz i żyję. Zresztą co z tego, że kreatury wyglądają upiorne i robią niemiłe rzeczy? To są bad guye do jasnej ciasnej! Powinny być brzydkie, okrutne, a dzieciaki wtedy jeszcze bardziej kibicują tym dobrym? Że mieszkają w ponurych lokacjach? A może mieli żyć w Happy Hill na kolorowej łące z wesołymi króliczkami i mieć pastelowe kolory. Ba, nawet nie jest specjalnie brutalny - już bardziej lajtowa i familijna "Zaklęta w sokoła" oferuje więcej krwi. Obcięcie rogu jednorożcowi? To głupi róg, nawet nie krwawi! Później jednorożec i tak ożywa. Odcięcie głowy morskiej poczwarze? Krwi nie dostrzegłem. Upiorny kucharz chce żywcem upiec jakiegoś frajera z jabłkiem w mordzie? Jak wyciągali go z tego ciasta, skojarzyły mi się stare kreskówki Disneya i Looney Tunes. Diabeł obrywa w brzuch? Nie wygląda to jakoś przejmująco, poza tym jest złym, więc zasłużył sobie. Pomimo całego tego mroku i horroru, gdybym miał wybrać dzieciom w przedszkolu lub swoim "Legendę" albo takiego "Speed Racera", "Rekina i Lavę chujde" i resztę tego debilnego szajsu dla skretyniałych gnojków to bez wahania pokazałbym "Legendę".
I całkowicie poleciłbym ten klasyk właśnie najmłodszym. Bo tylko one w pełni docenią ten klasyk (życie dorosłe potrafi brutalnie weryfikować dzieciństwo) i de facto do nich jest adresowany. Uff, rozpisałem się.
11-06-2012, 16:18





