Cytat:A wybijanie szczurów nie ruszy raczej niczyjego sumienia. Trudno mi powiedzieć jak nas widzą obcy.^^
Szczury/psy jeśli już się zabija, to z jakiegoś powodu - stanowią zagrożenie, są wściekłe itp. Nie lecisz na jakąś bezludną wyspę pośrodku oceanu, żeby powybijać tam wszystkie szczury, które nigdy nie miały kontaktu z człowiekiem - to bez sensu. Nie możesz też pokazać mega-zaawansowanej rasy kultystów-kreatorów życia, dla których tworzenie życia to odpowiednik dłubania w nosie z nudów.
Scenariusz tego filmu jest albo tak bezmyślny, że głowa boli (operujący pustymi metaforami i analogiami, które do niczego nie prowadzą), albo to kawałek najbardziej leniwego s-f w historii kina (masz najbardziej intrygujących kosmitów w historii - i pokazujesz, że to w zasadzie ludzie, którzy zabijają, bo tak, w zasadzie bez powodu; to najbardziej pusta i głupia rasa w historii świata). Podejrzewam jednak, że chodzi o bezmyślność, bo jednak tutaj jest jakaś sugestia, że hodowanie ludzi to kwestia kultu, gdzieś indziej odwołanie, że "jesteśmy tacy sami", a jeszcze gdzieś indziej - że to obcy tak inni, że nie da się ich zrozumieć. No ja jebię. Ten film pisał opóźniony umysłowo grafoman.
Nie możesz po prostu rzucać miliardami tropów i mieć nadzieję, że ktoś zobaczy w tym jakiś sens. Założę się, że nawet Lindelof nie ma pojęcia, o to tu tak naprawdę chodzi, i może co najwyżej podać jakieś mgliste założenia wyjściowe i skłaniać do analizy. Ale to tak nie działa. Ambitna sztuka nie funkcjonuje w ten sposób. W ambitnej sztuce nie ma gigantycznej ośmiornicy i naćpanego punka-geologa.
18-06-2012, 19:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-06-2012, 19:53 przez military.)






