Darker than BLACK - na świecie pojawiają się dziwne bramy, które sprawiły, że niektórzy ludzie otrzymali nadnaturalne moce. Z mocami wiąże człowieka kontrakt, za każde użycie swojej mocy musi wykonać określoną czynną, stąd też określenie na takie osoby - Kontraktorzy. W przeciwieństwie jednak do amerykańskich herosów z super mocami ci nie mają zamiaru ratować świata. Są werbowani jako tajni agenci, albo działają na zlecenie mafii. Są profesjonalnymi zabójcami, pozbawieni dzięki swoim mocą wyrzutów sumienie czy odrobiny choćby współczucia.
Główny bohater Hei również jest Kontraktorem i pracuje na zlecenie tajemniczego syndykatu. Jego głównym zadanie jest zabijanie innych Kontraktorów. Po jakimś czasie trafia na organizację terrorystyczną, która dąży do ujawnienia istnienia osób z nad naturalnymi mocami społeczeństwu.
Darker than Black to przede wszystkim niezła rozrywka. Akcja jest szybka, a pojedynki widowiskowe i krwawe. Cichy konflikt między różnymi agencjami wywiadowczymi i organizacjami terrorystycznymi jest wciągający i świetnie rozplanowany. Co ciekawe ciężko tu mówić o dobrych czy złych stronach konfliktu. Po prostu każdy ma własne cele i do nich dąży. Nawet główny bohater to pozbawiony skrupułów morderca. Świat serialu jest bardzo spójny i dobrze zarysowany. Jest też bardzo wiarygodny. Prędzej uwierzę w osoby z super mocami pracującymi dla CIA niż w grupkę super herosów w śmiesznych kostiumach.
To co mnie rozczarowało to same kontrakty. Pomysł wyjściowy był naprawdę fajny, ale później jakby z niego zrezygnowano. Pierwszy kontrakt jaki pokazany jest w serialu to łamanie sobie palców. Gdyby serial poszedł w tą stronę i używanie mocy łączyło by się z przykrymi konsekwencjami byłoby jeszcze ciekawiej. Niestety twórcy zaczęli wymyślać coraz dziwniejsze kontrakty jak pisanie wierszy czy układanie kamyków w różnych rzędach, co tylko mogło śmieszyć, a nie podnosić dramaturgię serialu. Już lepiej by sobie dali spokój z pokazywaniem kontraktów niż wymyślali na siłę. Jeden tylko kontrakt był naprawdę zabawny i pomysłowy gdy jedna z bohaterek będąca lesbijką jako kontrakt miała całowanie facetów :) Przez cały serial również nie dowiemy się jak kontraktorzy dowiadują się o swoich kontraktach, ani co się stanie jak tego kontraktu nie spełni. Twórcą chyba zabrakło wyobraźni, a szkoda, bo cały serial mnie to ciekawiło.
Zakończenie również trochę rozczarowuje. Niby jest zakończenie, ale wątki fabuły są w takim miejscu, że ze spokojem można by zrobić trzecią serię. Takie zakończenia są mało satysfakcjonujące i tylko sprawiają, że serial traci na tym.
Niemniej polecam serial, bo to niezła rozrywka z fajną fabułą i ciekawym światem.
Główny bohater Hei również jest Kontraktorem i pracuje na zlecenie tajemniczego syndykatu. Jego głównym zadanie jest zabijanie innych Kontraktorów. Po jakimś czasie trafia na organizację terrorystyczną, która dąży do ujawnienia istnienia osób z nad naturalnymi mocami społeczeństwu.
Darker than Black to przede wszystkim niezła rozrywka. Akcja jest szybka, a pojedynki widowiskowe i krwawe. Cichy konflikt między różnymi agencjami wywiadowczymi i organizacjami terrorystycznymi jest wciągający i świetnie rozplanowany. Co ciekawe ciężko tu mówić o dobrych czy złych stronach konfliktu. Po prostu każdy ma własne cele i do nich dąży. Nawet główny bohater to pozbawiony skrupułów morderca. Świat serialu jest bardzo spójny i dobrze zarysowany. Jest też bardzo wiarygodny. Prędzej uwierzę w osoby z super mocami pracującymi dla CIA niż w grupkę super herosów w śmiesznych kostiumach.
To co mnie rozczarowało to same kontrakty. Pomysł wyjściowy był naprawdę fajny, ale później jakby z niego zrezygnowano. Pierwszy kontrakt jaki pokazany jest w serialu to łamanie sobie palców. Gdyby serial poszedł w tą stronę i używanie mocy łączyło by się z przykrymi konsekwencjami byłoby jeszcze ciekawiej. Niestety twórcy zaczęli wymyślać coraz dziwniejsze kontrakty jak pisanie wierszy czy układanie kamyków w różnych rzędach, co tylko mogło śmieszyć, a nie podnosić dramaturgię serialu. Już lepiej by sobie dali spokój z pokazywaniem kontraktów niż wymyślali na siłę. Jeden tylko kontrakt był naprawdę zabawny i pomysłowy gdy jedna z bohaterek będąca lesbijką jako kontrakt miała całowanie facetów :) Przez cały serial również nie dowiemy się jak kontraktorzy dowiadują się o swoich kontraktach, ani co się stanie jak tego kontraktu nie spełni. Twórcą chyba zabrakło wyobraźni, a szkoda, bo cały serial mnie to ciekawiło.
Zakończenie również trochę rozczarowuje. Niby jest zakończenie, ale wątki fabuły są w takim miejscu, że ze spokojem można by zrobić trzecią serię. Takie zakończenia są mało satysfakcjonujące i tylko sprawiają, że serial traci na tym.
Niemniej polecam serial, bo to niezła rozrywka z fajną fabułą i ciekawym światem.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
30-06-2012, 14:31





