Bucho, pisałeś że przesadzam z 3/10 - to za to, że się nudziłem. Niewybaczalny błąd. Może i TDK był równie głupi (choć moim zdaniem był sto razy lepszy i "mądrzejszy"), ale oglądałem go z zaangażowaniem. Na TDKR niecierpliwie wyczekiwałem końca. To jest największy grzech tego filmu, który w połączeniu z ekstremalną głupotą scenariusza daje drugi najgorszy film o Batmanie.
A to nie tak, że chcę nie lubić TDKR. Lubię poprzednie filmy Nolana, lubię Batmana. Ale dawna kretynizmu jest tutaj po prostu zabójcza.
O właśnie, ostatnia sprawa: wkurzało mnie też, że wszystko, co było związane z Batmanem, było wysilone i robione z wielkiej łaski. Na początku Wayne nie chce być Batmanem, potem jak już jest, odradza mu się bycie Batmanem, potem nie może być Batmanem - no rany, w BB facet rwał się do akcji i aż chciało mu się kibicować! Tutaj chodzi zamulony, w depresji, nic mu się nie chce - rany, nie to nie, bez łaski. Co prawda ja bym chciał obejrzeć film o Batmanie. Z Batmanem, który chce być Batmanem. Który kopie dupy i żuje gumę. Ale jeśli reżyser i scenarzysta tak bardzo chcą z nim skończyć, niech może w ogóle nie podejmują tematu?
Słowem: tu trzeba było proaktywnego bohatera, a nie znudzoną mendę (która, przy okazji, od ośmiu lat nie trenowała i, jak się okazuje w wątku prowadzącym donikąd, nie nadaje się do wykonywania żadnych męczących ćwiczeń - ale wystarczy założyć strój żeby wrócić do formy).
A to nie tak, że chcę nie lubić TDKR. Lubię poprzednie filmy Nolana, lubię Batmana. Ale dawna kretynizmu jest tutaj po prostu zabójcza.
O właśnie, ostatnia sprawa: wkurzało mnie też, że wszystko, co było związane z Batmanem, było wysilone i robione z wielkiej łaski. Na początku Wayne nie chce być Batmanem, potem jak już jest, odradza mu się bycie Batmanem, potem nie może być Batmanem - no rany, w BB facet rwał się do akcji i aż chciało mu się kibicować! Tutaj chodzi zamulony, w depresji, nic mu się nie chce - rany, nie to nie, bez łaski. Co prawda ja bym chciał obejrzeć film o Batmanie. Z Batmanem, który chce być Batmanem. Który kopie dupy i żuje gumę. Ale jeśli reżyser i scenarzysta tak bardzo chcą z nim skończyć, niech może w ogóle nie podejmują tematu?
Słowem: tu trzeba było proaktywnego bohatera, a nie znudzoną mendę (która, przy okazji, od ośmiu lat nie trenowała i, jak się okazuje w wątku prowadzącym donikąd, nie nadaje się do wykonywania żadnych męczących ćwiczeń - ale wystarczy założyć strój żeby wrócić do formy).
28-07-2012, 09:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-07-2012, 10:10 przez military.)






