Film mi się podobał na 7/10, ale też zauważam wielką nieporadność scenariusza, dialogi są tak marne, że przykro się tego słucha miejscami. Zwłaszcza słuchając monologów Caine'a miałem wrażenie, że oto przeniesliśmy się na plan jakiejś meksykańskiej telenoweli - straszne.
Generalnie film jest strasznie nierówny i część wątków, tak jak w The Dark Knight,wyrzuciłbym do kosza.
Nie rozumiem kurczowego trzymania się wątku z Ligą Cieni, już w Begins mnie to wkurzało. Całe te ninja klimaty są tak okropnie z dupy wzięte i niepotrzebne tutaj. Nie pasują mi do Batmana.
W kwestii obsady nie mam większych problemów. Postać Bane'a to wspaniały zakapior, agresor. Wygląda i rusza się świetnie, jednak ma nieczytelny plan i kończy w sposób mało klimatyczny i słaby.
Postać Marion Cotillard zupełnie niepotrzebna, twist zbędny
i marginalizujący Bane'a. Nie godzi się tak kończyć(podobnie zmarnowano Scarecrow'a w jedynce)
Catwoman w wykonaniu Hathaway była lepsza niż oczekiwałem, ale podejmuje też mnóstwo słabo umotywowanych i dziwnych decyzji, za to również winię scenariusz.
Kilka motywów i scen jest ogromnie głupich i nierealnych, nawet jak na komiksowe założenia. Jakby twórcy stali w rozkroku między dwoma wizjami: komiksowej bajki i twardego kina akcji osadzonego w prawdziwym świecie. Te dwie wizje gryzą się niekiedy mocno i sprawiają, że film jest niespójny.
Zgadzam się z zarzutem, że zdecydowanie za mało tu Batmana, jego rola wydaje się być zmarginalizowanai ograniczona do minimum. Panie Nolan, jak nie chcesz robić filmu o Batmanie, to nie rób. Po co udawać, że opowiadamy historię bohatera z uniwersum DC i dawać mu tak mało czasu na zaprezentowanie swoich umiejętności?
Dodatkowo denerwujące były niefajne klisze z filmów o Bondzie(motyw z bombą atomową).
Jeżeli jednak oleje się fakt, że mało Batmana w Batmanie i podejdzie do tego, jak do zwykłego filmu akcji, to mamy bardzo fajną rozrywkę, przy której nie wolno za dużo myśleć.
Mam tylko nadzieję, że za ewentualnie odświeżenie serii weźmie się ktoś mniej nieporadny niż Nolan. Ktoś, komu nie przeszkadza konwencja komiksu i pewnej umowności świata przedstawionego, czyli facet w typie Burtona. Życzyłbym sobie także lepszego scenariusza, bez takiego rozesrania wątków i łapania dziesięciu srok za ogon.
Generalnie film jest strasznie nierówny i część wątków, tak jak w The Dark Knight,wyrzuciłbym do kosza.
Nie rozumiem kurczowego trzymania się wątku z Ligą Cieni, już w Begins mnie to wkurzało. Całe te ninja klimaty są tak okropnie z dupy wzięte i niepotrzebne tutaj. Nie pasują mi do Batmana.
W kwestii obsady nie mam większych problemów. Postać Bane'a to wspaniały zakapior, agresor. Wygląda i rusza się świetnie, jednak ma nieczytelny plan i kończy w sposób mało klimatyczny i słaby.
Postać Marion Cotillard zupełnie niepotrzebna, twist zbędny
i marginalizujący Bane'a. Nie godzi się tak kończyć(podobnie zmarnowano Scarecrow'a w jedynce)
Catwoman w wykonaniu Hathaway była lepsza niż oczekiwałem, ale podejmuje też mnóstwo słabo umotywowanych i dziwnych decyzji, za to również winię scenariusz.
Kilka motywów i scen jest ogromnie głupich i nierealnych, nawet jak na komiksowe założenia. Jakby twórcy stali w rozkroku między dwoma wizjami: komiksowej bajki i twardego kina akcji osadzonego w prawdziwym świecie. Te dwie wizje gryzą się niekiedy mocno i sprawiają, że film jest niespójny.
Zgadzam się z zarzutem, że zdecydowanie za mało tu Batmana, jego rola wydaje się być zmarginalizowanai ograniczona do minimum. Panie Nolan, jak nie chcesz robić filmu o Batmanie, to nie rób. Po co udawać, że opowiadamy historię bohatera z uniwersum DC i dawać mu tak mało czasu na zaprezentowanie swoich umiejętności?
Dodatkowo denerwujące były niefajne klisze z filmów o Bondzie(motyw z bombą atomową).
Jeżeli jednak oleje się fakt, że mało Batmana w Batmanie i podejdzie do tego, jak do zwykłego filmu akcji, to mamy bardzo fajną rozrywkę, przy której nie wolno za dużo myśleć.
Mam tylko nadzieję, że za ewentualnie odświeżenie serii weźmie się ktoś mniej nieporadny niż Nolan. Ktoś, komu nie przeszkadza konwencja komiksu i pewnej umowności świata przedstawionego, czyli facet w typie Burtona. Życzyłbym sobie także lepszego scenariusza, bez takiego rozesrania wątków i łapania dziesięciu srok za ogon.
29-07-2012, 14:10





