(30-07-2012, 21:28)Mierzwiak napisał(a): To w kontekście moich słów o TDK, TDKR czy obu? :)TDK :)
(30-07-2012, 21:28)Mierzwiak napisał(a): Wierz mi, lepiej traktować TDKa jako pozbawiony ambicji blockbuster, który jednak w kwestii scenariusza wymyka się schematom i idzie w kierunku czegoś wybijającego się z tłumu filmów superhero, aniżeli produkcji ambitnej, która własnych ambicji nie jest w stanie udźwignąć. W tym pierwszym przypadku wszelkie potknięcia są po prostu mniej bolesne :)Może i tak :)
(30-07-2012, 23:17)leMur napisał(a): Ano właśnie. Nie znoszę bezmyślnego łypania okiem do fanów komiksu. Aluzje dla fanów oryginału są sympatyczne, kiedy są zabawne i - co najważniejsze - subtelne.Może i racja, bo akurat ten romans totalnie do niczego nie prowadzi. Niby ma oszukać widza, no bo skoro Wayne i Miranda się bzykali no to ona po prostu nie może, na pewno nie może okazać się zła. Ale to jest taka klisza, że aż zęby bolą. Natomiast co do "mrugnięć okiem" to uważam, że w gatunku komiksowych adaptacji są wręcz konieczne, chociażby po to, żeby to się jeszcze nazywało "adaptacją", a nie "robieniem z komiksu totalnie czegokolwiek co sobie zażyczy reżyser". Na komiksach się nie znam więc zazwyczaj tych nawiązań nie wyłapuję - jeden z powodów, dla których nie przepadam za tym gatunkiem :)
To samo dotyczy wątku romansowego Edith Piaf i Batmana. Niezgrabnie rozpisanego, nieprzekonującego, zbytecznego z punktu widzenia fabuły. Scena pomiędzy Mirandą i Waynem w posiadłości tego ostatniego jest NUDNA. Gdybyś ją wyciął z filmu, niczego by to nie zmieniło - oprócz tego, że TDKR byłby o tę minutę czy dwie krótszy. Snappik na początku wątku napisał mi, że to takie nawiązanie do komiksu - OK, tylko po co wprowadzać nawiązanie, które szkodzi filmowi i wprowadza chaos w scenariuszu?
(31-07-2012, 16:29)Crov napisał(a): Mierzwiak, toć był już taki fan-koncept przecież, tylko bez zbędnego tekstu Bane'a (wiecej pokazywac, mniej mowic :P)Kretyńskie. Przecież ktoś by musiał tego Jokera zagrać i nie, nie mógłby być to dubler, nawet gdyby nie pokazano jego twarzy. Widzowie od razu by przejrzeli tak tanie potraktowanie tak kultowej postaci. Lepiej, że jest jak jest. Zresztą Nolan wielokrotnie mówił w wywiadach, że postanowił świadomie nie tykać niczego związanego z Jokerem i pozostawić tę postać taką jaką ją pamiętamy z zakończenia TDK.
Ale pomysł Mierzwiaka fajny :)
(31-07-2012, 17:09)Cator napisał(a): Tutaj jest pole do interpretacji. Obie wersje są możliwe. Po czasie tożsamość Bruce'a może zostanie wyjawiona(sporo osób o nim wiedziało). Z drugiej strony śmierci Wayne'a nie trzeba byłoby wyjaśniać, zawsze można byłoby zasłonić się jego publicznym wizerunkiem dziwaka i wymyślić jakąś bajeczkę o jego śmierci. A nie ważne jak wiele powiązań między Batmanem a Waynem wyciągnie publika, dopasowanie zwariowanego, rozwydrzonego, dziwaka i syna marnotrawnego do wizerunku superbohatera, który walczył z przestępczością i poświęcił życie za miasto, może być ciężkie do przełknięcia. Alfred zawsze mógłby się wymówić ze śmierci Wayne'a na wiele sposobów i cały czas zaprzeczać. Na pewno znalezli by się tacy którzy wierzyliby w Wayne'a Batmana, ale raczej funkcjonowało by to jako miejska teoria spiskowa.Wszystko fajnie tylko dlaczego nic z tego nie znalazło się w filmie? :)
Trzeba byłoby jakiegoś śledztwa, np. dochodzenie wewnątrz Wayne Enterprises. Tylko, że Lucius pewnie by takie śledztwo utrudniał, a oprócz sprzetu pozostawionego dla Blake'a po Batmanie nie ostały się chyba żadne pamiątki które można byłoby wziąć pod lupę. Zresztą nawet gdyby komuś udało się powiązać gadżety nietoperza z WE, to wciąż nie jest dowód. Tylko teoria spiskowa. Nie twierdze, że doszukanie się prawdy nie byłoby możliwe, jak napisałem wcześniej sporo osób wiedziało o tożsamości Gacka, a są fakty które można ze sobą powiązać. Jednak twardych dowodów brak i zawsze możliwe będą obie wersje.
31-07-2012, 21:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-07-2012, 21:58 przez Rodia.)





