(04-08-2012, 05:22)Proteus napisał(a): Gotham to u Nolana jeden z najbardziej charakterystycznych elementów trylogiiW Beginsie? Jak najbardziej. W TDK? Nieco mniej, ale również. W TDK? W ogóle.
Owszem, w Beginsie wielokrotnie widać, że Gotham to "tylko" Chicago, ale mniej lub bardziej subtelne modyfikacje miasta w postaci dodania kolejki, mnożenia wieżowców na horyzoncie, czy wreszcie dzielnica Narrows nadały całości bardzo fajnego klimatu i Chicago zmieniły w Chicago-Gotham. Widać że Nolan faktycznie miał pomysł na to miasto.
W TDK to wciąż Chicago, ale jakby bardziej... zwykłe? Tak jak piszesz, zdjęcia są genialne, ale klimat z Beginsa wyraźnie uleciał i nie jest to tylko kwestia braku brązowej kolorystyki czy kolejki, która majaczy gdzieś w tle w dwóch czy trzech ujęciach.
W TDKR znowu mamy znakomite zdjęcia i chyba nikt Pfisterowi nie zarzuci, że zapomniał jak się kręci ujęcia metropolii, ale to co uderza najbardziej, to ta nagła zmiana. Tak, Chicago było rozpoznawalne, ale miało swój klimat, który doskonale na potrzeby Batmana zaadaptowano, zwłaszcza w Beginsie właśnie. Tutaj mamy równie rozpoznawalny, ale zupełnie inny Nowy Jork. I to się gryzie, od razu coś nie gra, zwłaszcza, że ujęcia najbardziej charakterystycznych miejsc Manhattanu (na czele z tym nowym, powstającym na miejscu Ground Zero budynkiem) są aż nadto eksponowane. Mało tego, w momencie gdy Batman i Catwoman odlatują Batem, czemu przygląda się Bane, niemal krzyknąłem w kinie "O! Los Angeles!", bo w kadrze pokazano najwyższy, najbardziej charakterystyczny wieżowiec w centrum.
Tak, Chicago też ma swoje najbardziej charakterystyczne miejsca i zostały one w Beginsie i TDK uwzględnione. Ale należałoby się tego trzymać, zachować spójność całej trylogii.
Poza tym przypomnę moje ulubione ujęcie z Beginsa:
![[Obrazek: gothamcityr.jpg]](http://img441.imageshack.us/img441/3914/gothamcityr.jpg)
Fuckin' sweet! Czegoś takiego na próżno szukać w kolejnych częściach.
Burton mógł sobie do woli zmieniać miasto z filmu na film, bo dopasowywał je do scenariusza. Tutaj wyszło to dziwnie, ale nie czynię z tego - wbrew pozorom - nie wiadomo jak dużego zarzutu. Ot, uważam że Batman Begins nie ma w TDK i TDKR żadnej konkurencji jeśli chodzi o klimat i ukazanie miasta, nawet jeśli Pfister ostro dał czadu ze zdjęciami.
(03-08-2012, 15:43)Mierzwiak napisał(a): Chyba czegoś nie zrozumiałem. Batman wyraźnie wybrał Rachel, a zmylony został przez Jokera który w ostatniej chwili zmienił zmienił adresy(swoją drogą świetny motyw i scena). Co do wiary na słowo, to co miał zrobić tej sytuacji? Przeprowadzić dokładne śledztwo i podłączyć Jokera do wykrywacza kłamstw? Nie było na to czasu.Pewnie że nie musiał na to wpaść od razu, bo nie było czasu i działały emocje. Ale już po fakcie powinno go zacząć dręczyć sumienie. "Dlaczego nie pomyślałem, że Joker, psychopata i morderca, mógł podmienić adresy? Dlaczego na to nie wpadłem, skoro Joker od początku bawił się z miastem i ze mną w kotka i myszkę?"
Żałoba Wayne'a w TDK sprowadza się do stania z opuszczoną głową na gruzach w miejscu śmierci Rachel i siedzenia na fotelu ze smutną miną w otoczeniu porozrzucanych elementów stroju. Koniec. Wątek ten znika i przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Pamiętasz, jak Batman bije Jokera chcąc wyciągnąć od niego adresy porwanych? Co najmniej z taką samą wściekłością jak tamta i ta w TDKR, gdy obija i drze się na Bane'a, powinien znowu rzucić się w finale na Jokera. Tego, który odpowiada za śmierć Rachel. Ale tego nie zrobił, bo Nolan zapomniał o śmierci Rachel. W drugim finale, w konfrontacji z Two-Facem, coś tam bodaj wspomina, ale niewiele się za tym kryje. Tragedia Denta jest bardzo wyeksponowana, to ona napędza jego działania. W przypadku Wayne'a nie wydaje się mieć jakiegokolwiek wpływu na niego. Dlatego to 8-letnie przeżywanie w TDKR w kontekście TDK wypada tak niewiarygodnie.
04-08-2012, 10:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-08-2012, 10:17 przez Mierzwiak.)





