Ja nie zestawiam tych filmów na zasadzie opozycji ani alternatywy. Jedynie próbuje pokazać ciągłość i spójność stylistyczną. Zresztą nie muszę się tłumaczyć :)
Mann stworzył kino policyjne, jakiego nie było w latach 80/90.
Każdy film policyjny opiera się na fajnych (Zabójcza broń, Gliniarz z Beverly Hills) lub dennych (Bad Boys) dialogach między bohaterami. Tutaj dialogów nie ma w ogóle - nie dlatego, że scenariusz jest kiepski (bo nie jest - asceza fabularna nie oznacza "denności"), lecz dlatego że Mann tak chciał - w filmie są dwie duże sceny jazdy ferrari - Rico i Sonny siedzą obok siebie i milczą. Żaden słowa nie powie. W końcu Rico sięga po telefon i dzwoni. Sonny nadal milczy. Pytanie: Czy Mann nie potrafił napisać dialogu między oboma panami czy tak właśnie miało być? Zapewne fajniej by było, gdyby kolesie gadali o urodzinach, konkursie bikini albo pogodzie - wtedy widownia miałaby ubaw po pachy. MV to nie jest jednak komedia, to nie jest film dla widowni przyzwyczajonej do rozwiązań rodem z "Zabójczej broni". Bohaterowie zamiast mówić, działają.
Mann stworzył kino policyjne, jakiego nie było w latach 80/90.
Każdy film policyjny opiera się na fajnych (Zabójcza broń, Gliniarz z Beverly Hills) lub dennych (Bad Boys) dialogach między bohaterami. Tutaj dialogów nie ma w ogóle - nie dlatego, że scenariusz jest kiepski (bo nie jest - asceza fabularna nie oznacza "denności"), lecz dlatego że Mann tak chciał - w filmie są dwie duże sceny jazdy ferrari - Rico i Sonny siedzą obok siebie i milczą. Żaden słowa nie powie. W końcu Rico sięga po telefon i dzwoni. Sonny nadal milczy. Pytanie: Czy Mann nie potrafił napisać dialogu między oboma panami czy tak właśnie miało być? Zapewne fajniej by było, gdyby kolesie gadali o urodzinach, konkursie bikini albo pogodzie - wtedy widownia miałaby ubaw po pachy. MV to nie jest jednak komedia, to nie jest film dla widowni przyzwyczajonej do rozwiązań rodem z "Zabójczej broni". Bohaterowie zamiast mówić, działają.
23-02-2007, 11:04






