Brakuje mi czegoś takiego, jak "Krótka piłka" odnośnie seriali. W końcu są programy, po które sięgamy, żeby sprawdzić, bo gra tam ktoś, kogo lubimy, albo robi to ktoś, kogo lubimy, a potem nic z tego nie wychodzi. Nie o każdym serialu warto zakładać osobny wątek, toteż myślę, że tutaj może byc dobre miejsce dla tych, których widzieliśmy ledwie pilot czy pierwsze pare odcinków, a nikt inny nie podjął dyskusji na jego temat.
Zobaczyłem własnie pilotażowy odcinek serialu Elementary, czyli amerykańskiego serialu o Sherlocku Holmesie w Nowym Jorku, w czasach współczesnych. Co cieszy na początku? To nie jest żadna chamska zrzynka z tej wersji BBC. Ot, sam fakt, że mamy doczynienia z Holmesem współcześnie to chyba największe podobieństwo, jakie tutaj znajdziemy.
Sherlock nie jest tak zimny i opanowany, jak ten Cumberbatcha. Sick Boy zdecydowanie częściej pokrzykuje, podnosi głos i ogólnie jeżeli już kogoś przypomina to bardziej wersję downeyowską (choć bez charakterystycznej maniery Iron Mana). Mniej czuć w nim socjopatę, a bardziej szaleńca, zwłaszcza, że relacje Joan Watson i detektywa opierają się na jego uzależenieniach od używek. Jego partnerka jest również zatrudnioną przez jego ojca sponsorką odwykową. Aczkolwiek samego uzależnienia w serialu nie widać. Oprócz tego to po prostu kolejny procedural z dziwnym-genialnym śledczym, nic poza tym. Gość mógłby się nazywać Brelock Hallms i nic by się nie zmieniło. Na plus fakt, że to autentyczny pilot, jeszcze nie emitowany w TV, więc w ścieżce dźwiękowej znajdują się kawałki Reznora i Rossa z "Girl with a Dragon Tattoo".
Zobaczyłem własnie pilotażowy odcinek serialu Elementary, czyli amerykańskiego serialu o Sherlocku Holmesie w Nowym Jorku, w czasach współczesnych. Co cieszy na początku? To nie jest żadna chamska zrzynka z tej wersji BBC. Ot, sam fakt, że mamy doczynienia z Holmesem współcześnie to chyba największe podobieństwo, jakie tutaj znajdziemy.
Sherlock nie jest tak zimny i opanowany, jak ten Cumberbatcha. Sick Boy zdecydowanie częściej pokrzykuje, podnosi głos i ogólnie jeżeli już kogoś przypomina to bardziej wersję downeyowską (choć bez charakterystycznej maniery Iron Mana). Mniej czuć w nim socjopatę, a bardziej szaleńca, zwłaszcza, że relacje Joan Watson i detektywa opierają się na jego uzależenieniach od używek. Jego partnerka jest również zatrudnioną przez jego ojca sponsorką odwykową. Aczkolwiek samego uzależnienia w serialu nie widać. Oprócz tego to po prostu kolejny procedural z dziwnym-genialnym śledczym, nic poza tym. Gość mógłby się nazywać Brelock Hallms i nic by się nie zmieniło. Na plus fakt, że to autentyczny pilot, jeszcze nie emitowany w TV, więc w ścieżce dźwiękowej znajdują się kawałki Reznora i Rossa z "Girl with a Dragon Tattoo".
07-09-2012, 18:04





