BUTTER - opis wg filmweb: Film opowiada historię czarnoskórej sieroty Destiny, która odkrywa w sobie niesamowity talent do rzeźbienia w maśle. Tak, wiem, że to brzmi idiotycznie i normalnego człowieka odrzuci na kilometr od ekranu, ale... to jest zajebisty film. Co prawda mniej więcej po godzinie trochę siada (za sprawą biednej czarnoskórej sieroty z talentem, która tuła się od domu do domu i nie można znaleźć rodziny i w ogóle straciła nadzieję na lepsze jutro), ale jak pisałem, to zajebisty film. Zajebisty za sprawą scenariusza, który fajnie ukazuje małomiasteczkowy klimat Stanów, zajebisty za sprawą aktorów, którzy po prostu wydają się stworzeni do tych ról, zajebisty za sprawą tego, że nikt nie obchodzi się z widzem jak z delikatnym jajkiem i nie uważa go za idiotę.
Oprócz biednej czarnoskórej sieroty aktorsko jest co najmniej bardzo dobrze, a w dwóch przypadkach rewelacyjnie - chodzi mi o Wilde, która ma tylko drugoplanową rolę ale kradnie dla siebie cały film oraz o Garner, które nie irytuje, a raczej irytuje, ale w sposób, jaki powinna to robić (cudowna żona i matka, ostoja społeczności, wzór cnót, I BELIEVE IN AMERICA, itd.). Wszyscy sprawiają wrażenie, jakby świetnie się bawili na planie (co zresztą potwierdzają krótkie scenki na napisach), a efekt jest po prostu fenomenalny.
9/10, bo doskonale się bawiłem, a Olivia śliczna jak nigdy. Pasują jej takie role.
Oprócz biednej czarnoskórej sieroty aktorsko jest co najmniej bardzo dobrze, a w dwóch przypadkach rewelacyjnie - chodzi mi o Wilde, która ma tylko drugoplanową rolę ale kradnie dla siebie cały film oraz o Garner, które nie irytuje, a raczej irytuje, ale w sposób, jaki powinna to robić (cudowna żona i matka, ostoja społeczności, wzór cnót, I BELIEVE IN AMERICA, itd.). Wszyscy sprawiają wrażenie, jakby świetnie się bawili na planie (co zresztą potwierdzają krótkie scenki na napisach), a efekt jest po prostu fenomenalny.
9/10, bo doskonale się bawiłem, a Olivia śliczna jak nigdy. Pasują jej takie role.
23-09-2012, 21:34





