No fajny film... I w sumie tyle. Podróże w czasie to śliski temat, tym razem w pewnym momencie Bruce Willis krzyczy na widownię, żeby nie drążyli tematu na chuj, bo nie warto. OK. Ale nawet jeśli zaakceptujemy tą technologię i sposób w jaki działa to można odnieść wrażenie, że ktoś zdejmuje sobie majtki przez głowę.
Przez sporą część filmu jeden bohater gania po mieście i robi coś, podczas gdy drugi bohater siedzi i nie robi nic. Plan loopera z przyszłości jest kiepsko uargumentowany i dość kulawy. Looper z "teraźniejszości" to nudziarz. Mam wrażenie, że twórcy wymyślili motywacje dla dwóch postaci i jeden motyw na finałową scenę. Następnie w tym celu stworzyli dookoła tego cały ten bajzel z wysyłaniem ludzi do odstrzału w przeszłość, motyw mutacji TK, motyw durnej broni looperów i co tam jeszcze... Wszystko po to, żeby zrobić fajną scenkę w finale.
Estetyka do mnie nie trafiła. Komiczne rewolwery, głupawe pukawki looperów, latające motorki obok jakiś starych grzmotów z przybitymi panelami słonecznymi, nie wspomnę o ubrankach mafiozów 2072... Lewitujące maszynki do spryskiwania pola obok rozpadającej się szopy z desek, świat w którym ludzie Aktorsko jest super, aczkolwiek Gordon-Lewitt... nie wiem co oni mu zrobili z ryjem ale wygląda dziwnie, a nie podobnie do Willisa. Patrząc na niego wiesz, że coś jest nie tak. Szkoda, bo gość w kilku scenach kapitalnie odtwarza mimikę Willisa. Jednak nie ma zupełnie startu do Brolina w MiB3.
I chyba tyle. Dobry film, ale ocean zachwytów jest kompletnie przesadzony.
Przez sporą część filmu jeden bohater gania po mieście i robi coś, podczas gdy drugi bohater siedzi i nie robi nic. Plan loopera z przyszłości jest kiepsko uargumentowany i dość kulawy. Looper z "teraźniejszości" to nudziarz. Mam wrażenie, że twórcy wymyślili motywacje dla dwóch postaci i jeden motyw na finałową scenę. Następnie w tym celu stworzyli dookoła tego cały ten bajzel z wysyłaniem ludzi do odstrzału w przeszłość, motyw mutacji TK, motyw durnej broni looperów i co tam jeszcze... Wszystko po to, żeby zrobić fajną scenkę w finale.
Estetyka do mnie nie trafiła. Komiczne rewolwery, głupawe pukawki looperów, latające motorki obok jakiś starych grzmotów z przybitymi panelami słonecznymi, nie wspomnę o ubrankach mafiozów 2072... Lewitujące maszynki do spryskiwania pola obok rozpadającej się szopy z desek, świat w którym ludzie Aktorsko jest super, aczkolwiek Gordon-Lewitt... nie wiem co oni mu zrobili z ryjem ale wygląda dziwnie, a nie podobnie do Willisa. Patrząc na niego wiesz, że coś jest nie tak. Szkoda, bo gość w kilku scenach kapitalnie odtwarza mimikę Willisa. Jednak nie ma zupełnie startu do Brolina w MiB3.
I chyba tyle. Dobry film, ale ocean zachwytów jest kompletnie przesadzony.
07-10-2012, 15:54

Spoiler




