Zgadzam się z pierwszym zdaniem :) Kupiła mnie tym wywiadem.
Tylko, że Ameryki przede mną Lana nie odkryła, bo że pomysł na Matrixy był, to wiadomo od dawna. Nigdy nie uważałem tych filmów za płytkie, ich problem od zawsze leżał gdzie indziej - w wykonaniu. Najzwyczajniej zabrakło talentu reżyserskiego i scenopisarskiego, bo sequele Matrixa są opowiedziane w cholernie bałaganiarski i jednak, niestety, nie do końca przemyślany sposób. Do tego źle wyglądają (nie chcę sprawdzać dziś jakości tych efektów, które już wtedy straszyły po nocach) i, jakby tego było mało, mają tendencję do popadania w taniochę poprzez pójście w stronę coraz bardziej silących się na bycie cool tekstów, strojów, sekwencji akcji. Pierwszy Matrix też starał się być atrakcyjny, ale z umiarem. Tutaj już zupełnie zabrakło ograniczeń i chyba w tym kłopot. No i, z tego co pamiętam, w porównaniu z jedynką obsada była strasznie, ale to strasznie drewniana.
Tylko, że Ameryki przede mną Lana nie odkryła, bo że pomysł na Matrixy był, to wiadomo od dawna. Nigdy nie uważałem tych filmów za płytkie, ich problem od zawsze leżał gdzie indziej - w wykonaniu. Najzwyczajniej zabrakło talentu reżyserskiego i scenopisarskiego, bo sequele Matrixa są opowiedziane w cholernie bałaganiarski i jednak, niestety, nie do końca przemyślany sposób. Do tego źle wyglądają (nie chcę sprawdzać dziś jakości tych efektów, które już wtedy straszyły po nocach) i, jakby tego było mało, mają tendencję do popadania w taniochę poprzez pójście w stronę coraz bardziej silących się na bycie cool tekstów, strojów, sekwencji akcji. Pierwszy Matrix też starał się być atrakcyjny, ale z umiarem. Tutaj już zupełnie zabrakło ograniczeń i chyba w tym kłopot. No i, z tego co pamiętam, w porównaniu z jedynką obsada była strasznie, ale to strasznie drewniana.
17-10-2012, 02:15 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-10-2012, 02:21 przez Albertino.)







