to, że ludzie w kinie gadają czy śmieją się to już norma, ale co ludzie potrafią jeść na sali to jest totalne zaskoczenie. raz typ wyciągał kanapki z kiełbasą z chlebaka i wpierdzielał namiętnie. koleś chyba prosto z roboty do kina zawitał, bo nie wiem kto normalny sobie szykuje taki catering na film. innym razem babki wpieprzały wspólnie taką metrową bagietkę, rwąc ja sobie na kawałki. oczywiście pieczywo w najbardziej szeleszczącym opakowaniu jakie ludzkość wymyśliła, czyli w papierowej torebce na pieczywo z wylansowanych delikatesów.
27-10-2012, 12:56






