Głównie twarz. Czasem dłonie. Żaden fap material.:)
The Brave One - film, w którym trudno się do czegokolwiek przyczepić, ale trudno też się czymkolwiek zachwycić. To już Fire With Fire mi się bardziej podobał, bo tam były szczere emocje, a tutaj tego zwyczajnie brak. Poza początkiem, który jest całkiem niezły. Później motywacja bohaterki jakoś się rozpływa... i ogólnie wszystko się rozpływa. Film niepotrzebny, ale nieszkodliwy. Definicja przeciętniactwa. 5/10
The Last Boy Scout - mam z tym filmem parę problemów, bo choć najbliżej mu do prawdziwego DH4, to niestety ma sporo wad. Bohaterowie, tak jak w DH2, mówią niemal wyłącznie one-linerami i dowcipami, ale tutaj trudniej to znieść ze względu na Damona Wayansa. Nie lubię tego gościa, zwyczajnie nie lubię. Jest słabym aktorem, nie ma za grosz charyzmy, szarżuje w najspokojniejszych scenach. Do tego dochodzi niesamowicie wkurzająca córka głównego bohatera - o rany, jak ja nie lubię tej postaci.
Ale poza tym... dobry jest ten film, zwłaszcza w drugiej połowie. Nakręcony rewelacyjnie (zwłaszcza początek na meczu). Tony Scott w szczytowej formie, ale Shane Black niestety nie. Mimo wszystko jest tu tyle scen po prostu świetnych, tekstów zapadających w pamięć ("fuck you, Sarah, gdyby nie ci gliniarze, naplułbym ci w twarz"), dobrej akcji i klimatu, że niżej jak 8/10 dać nie mogę. Ale to był materiał na dychę.
BTW: czy tylko mnie wkurza hipokryzja Hallenbecka? Daje w mordę Dixowi za to, że ten chciał zażyć kokainę, a sam chodzi nawalony do nieprzytomności i jest generalnie w nieporównywalnie gorszej formie i sytuacji życiowej m.in. właśnie przez alkohol. Strasznie bezpieczny ten "glina na krawędzi" - politpoprawny do wyrzygu.:)
The Brave One - film, w którym trudno się do czegokolwiek przyczepić, ale trudno też się czymkolwiek zachwycić. To już Fire With Fire mi się bardziej podobał, bo tam były szczere emocje, a tutaj tego zwyczajnie brak. Poza początkiem, który jest całkiem niezły. Później motywacja bohaterki jakoś się rozpływa... i ogólnie wszystko się rozpływa. Film niepotrzebny, ale nieszkodliwy. Definicja przeciętniactwa. 5/10
The Last Boy Scout - mam z tym filmem parę problemów, bo choć najbliżej mu do prawdziwego DH4, to niestety ma sporo wad. Bohaterowie, tak jak w DH2, mówią niemal wyłącznie one-linerami i dowcipami, ale tutaj trudniej to znieść ze względu na Damona Wayansa. Nie lubię tego gościa, zwyczajnie nie lubię. Jest słabym aktorem, nie ma za grosz charyzmy, szarżuje w najspokojniejszych scenach. Do tego dochodzi niesamowicie wkurzająca córka głównego bohatera - o rany, jak ja nie lubię tej postaci.
Ale poza tym... dobry jest ten film, zwłaszcza w drugiej połowie. Nakręcony rewelacyjnie (zwłaszcza początek na meczu). Tony Scott w szczytowej formie, ale Shane Black niestety nie. Mimo wszystko jest tu tyle scen po prostu świetnych, tekstów zapadających w pamięć ("fuck you, Sarah, gdyby nie ci gliniarze, naplułbym ci w twarz"), dobrej akcji i klimatu, że niżej jak 8/10 dać nie mogę. Ale to był materiał na dychę.
BTW: czy tylko mnie wkurza hipokryzja Hallenbecka? Daje w mordę Dixowi za to, że ten chciał zażyć kokainę, a sam chodzi nawalony do nieprzytomności i jest generalnie w nieporównywalnie gorszej formie i sytuacji życiowej m.in. właśnie przez alkohol. Strasznie bezpieczny ten "glina na krawędzi" - politpoprawny do wyrzygu.:)
10-11-2012, 20:16 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-11-2012, 20:23 przez military.)






