Po tym, jak na początku września skończyłem lekturą scenariusza stwierdziłem, że nawet jeśli aktorzy dadzą z siebie wszystko, a Johnson wykaże się pierwszoligowym kunsztem, to wyjdzie z tego co najwyżej bardzo dobry film, a na próżno szukałem rzekomego geniuszu, którego dopatrzyli się krytycy zza Oceanu.
Co zabawne, realizacja filmu przeskoczyła nieco moja oczekiwania, a i tak uważam, że dostaliśmy SF co najwyżej solidne. Z jednej strony plus dla Johsona za przystępne podejście do tematu i nie wdrażanie na siłę twistów, z drugiej - wydaje mi się, że kompozycja scenariusza jest aż do przesady uporządkowana i w zasadzie podręcznikowa. Szkoda, że w filmie zrezygnowano z niektórych scen z początku drugiego aktu, bo slajdów z życia starszego Joe było więcej. A to wtedy Johnson zaczął mnie do siebie najbardziej przekonywać. Po to, by w trzecim akcie znowu nieco zrzucić z formy. Zastanawiało mnie, jak na ekranie wypadnie cała akcja wokół farmy - na szczęście tempo nie kulało.
W sumie średnio podoba mi się to, że z filmu o asasynach zdejmujących ofiary z przyszłości zrobiła nam się opowieść o Wizja przyszłości też nie do końca mnie nie przekonuje. Ale poza tym porwało mnie zainteresowania Johnsona dramatem aniżeli akcją i skłonność do kameralności. Bardzo dobry reżyser, trochę jednak gorzej u niego ze scenopisarstwem. Względem aktorstwa, obsada bardzo przyzwoita, choć nie rozumiem zachwytów krytyków co do roli Willisa.
Generalnie jednak też bawiłem się przy tym lepiej niż większości tegorocznych blockbusterów.
Swoją drogą, film jakby żywcem wyjęty z lat '80, nieprawdaż?
7/10
Co zabawne, realizacja filmu przeskoczyła nieco moja oczekiwania, a i tak uważam, że dostaliśmy SF co najwyżej solidne. Z jednej strony plus dla Johsona za przystępne podejście do tematu i nie wdrażanie na siłę twistów, z drugiej - wydaje mi się, że kompozycja scenariusza jest aż do przesady uporządkowana i w zasadzie podręcznikowa. Szkoda, że w filmie zrezygnowano z niektórych scen z początku drugiego aktu, bo slajdów z życia starszego Joe było więcej. A to wtedy Johnson zaczął mnie do siebie najbardziej przekonywać. Po to, by w trzecim akcie znowu nieco zrzucić z formy. Zastanawiało mnie, jak na ekranie wypadnie cała akcja wokół farmy - na szczęście tempo nie kulało.
W sumie średnio podoba mi się to, że z filmu o asasynach zdejmujących ofiary z przyszłości zrobiła nam się opowieść o Wizja przyszłości też nie do końca mnie nie przekonuje. Ale poza tym porwało mnie zainteresowania Johnsona dramatem aniżeli akcją i skłonność do kameralności. Bardzo dobry reżyser, trochę jednak gorzej u niego ze scenopisarstwem. Względem aktorstwa, obsada bardzo przyzwoita, choć nie rozumiem zachwytów krytyków co do roli Willisa.
Generalnie jednak też bawiłem się przy tym lepiej niż większości tegorocznych blockbusterów.
Swoją drogą, film jakby żywcem wyjęty z lat '80, nieprawdaż?
7/10
11-11-2012, 14:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-11-2012, 14:54 przez Galadh.)
Spoiler




