Shamar napisał(a):A co w tej walce było zajebistego? Gowniana choreografia i okładanie się po ryjach.
Może i gówniane, może i dwa ciosy były źle sfilmowane, przez co widz ma wrażenie, że aktorzy wcale się nie biją, może i tylko okładają się po ryjach - ale co z tego, skoro w pojedynku Sly'a i Van Damme'a nie ma nic z powyższych rzeczy. Ot, kilka ciosów, dwa kopniaki, duszenie łańcuchem, koniec - wielki bad'ass w płaszczu i okularach, który przez lata wygrywał wszystkie filmowe turnieje, gdzie walczyli najlepsi z najlepszych (Quest i Krwawy Sport) leży pokonany. Wspomniałem już w ostatnim poście, że jeżeli aktorzy nie czuli się na siłach, aby wprowadzić jakiś dłuższy pojedynek, czy to na kopniaki, czy to na pięści, mogli użyć różnego rodzaju chwytów (vide pojedynek Sly'a z Austinem w I części) co wygląda efektownie i nie wymaga różnych akrobacji w powietrzu.
No i czego oczekujesz po walce takich dwóch mocarzy jak Bane i Batman, jak nie okładania się po ryjach? Inaczej, czym jest walka, jak nie okładaniem się po ryjach?
"Out of the night, When the full moon is bright, Comes the horseman known as Zorro."
31-12-2012, 11:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-12-2012, 11:07 przez Don Diego.)





