(04-01-2013, 23:29)Mefisto napisał(a):Wiadomo. Dorośli ludzie ze sobą rozmawiają, miłość wszystko przezwycięża, a kobiety nie udają orgazmów. Pewnie. Powodzenia w Nibylandii. :) Życie nie jest takie proste, tak jak niektórych problemów nie rozwiązujesz od tak. Gwarantuje Ci, że takie sytuacje nie rozwiązują się w taki sposób: "Ej, tato. Chlałeś, biliśmy się, jak byłem mały, ale jestesmy dorośli, a ty już nie pijesz, więć spoko."(04-01-2013, 23:24)Crov napisał(a): To nie jest tak, że stary raz mu się upił i podniósł głos. Wystarczy pododawać do siebie fragmenty układanki porozkładane w filmie i łatwo ułożyć sobie obrazek młodszego Nolte'ego pogrążonego w alkoholizmie.
No shit Sherlocku :) Tyle tylko, że dorośli ludzie ze sobą rozmawiają, nawet jeśli zły dotyk boli całe życie. Brat chce z nim gadać, ojciec, choć nadal pije, wyraźnie żałuje przeszłości, też chce z synem pogadać, a on nie BO TAK. Jak dla mnie to jest gówniarskie podejście i tyle.
Inna sprawa, że cały film jest o przebaczeniu właśnie. I Hardy, i Edgerton powoli przebaczają ojcu (przynajmniej do pewnego stopnia) i sobie, pewnie w większym stopniu. Tylko po prostu nie dzieje się to od tak, na początku filmu. Bo to byłoby głupie i nierealistyczne.
Cytat::*Cytat:Napisałeś, że jest [quote]jak bestia wypuszczona z klatki, której walka sprawia przyjemność.
No ok, chodziło mi jednak o to, że takie sprawia wrażenie na ringu, a nie, że faktycznie sprawia mu to przyjemność. Tak czy siak, moja wina, moja wina, moje wino.
04-01-2013, 23:37





