Mefisto napisał(a):tak, tylko, że Leonidas wcale nie pogardza kalekim "bratem" - nie przyjmuje go tylko dlatego, że nie będzie miał z niego pożytku w walce, a na koniec nie ma do niego żalu i nie czuje nienawiści - trochę by się Fuehrer wściekł, nieprawdaż? ;)
Pogardzać nie pogardza, ale wyraźnie daje do zrozumienia, że jest słaby, niepotrzebny... gorszy. Gorszy tylko dlatego, że się taki urodził. Już bez przesady, że miałby nim jawnie gardzić i pomiatać - to już by było zbyt niepoprawne, a jak na takie kino jakieś pozory przecież muszą być zachowane :)
Mefisto napisał(a):moim zdaniem jest to lekka nadinterpretacja i co ważniejsze zupełnie niepotrzebna, bo film ma cieszyć oczy, nie budzić umysły psychoanalityków ;)
E tam. Toć nie przeprowadzam tu żadnej psychoanalizy - za głupi na to jestem. Film cieszył moje oczy, tym bardziej z powodów wcześniej przeze mnie wspomnianych :)
28-03-2007, 23:54






