U progu sławy / Almost Famous (2000) reż. Cameron Crowe
Cholernie sympatyczny film, można powiedzieć mądry film. Rewelacyjna lekko poprowadzona historia szalonych lat rocka z całym ich inwentarzem czyli sex, drugs and rock and roll, ale bez epatowania ich skrajnym zastosowaniem. Możliwe że Crowe wybielił swoje wspomnienia z młodości ale ja podczas seansu nie znalazłem skrajnie naiwnych motywów, stwierdziłbym że bardziej wierzę w taką historię kapeli rockowej niż jakąś mitologiczną historię pokroju "The Doors". Zwyczajnie ten film nie stara się być cool ;)
Zauważam też pewną myśl przewodnią filmów Camerona Crowa, każdy film mówi coś o sprzedawaniu swoich przekonań. Nie widziałem wszystkiego z jego filmografii ale Jerry Maguire, Vanilla Sky, Elizabethtown i właśnie Almost Famous chyba o tym mają mówić.
W temacie aktorstwa mamy wysoki poziom, tak postaci pierwszo- jak i drugoplanowych. Teoratycznie najwięcej czasu poświęcono postaci Williama Millera i jego relacji z Russellem Hammondem i są oni odegrani solidnie ale inni bardziej zapadają w pamięć. Wyróżniłbym dwie osoby i o ile nie ma dla mnie zdziwienia że Frances McDormand potrafi wykorzystać doskonale ciekawą postać jaką jest ekscentryczna matka głównego bohatera tak Kate Hudson jako mistrzyni groupies dla mnie to zaskoczenie. Oczywiście na forum padały opinie że była tam świetna ale znając ją jako rzemiochę od kom-romów nie byłem przekonany aż do zakończenia seansu. Teraz potwierdzam że to jej doskonała rola nie tylko ze względu na chyba najlepszy materiał w scenariuszu ale także za sposób jaki zagrała (potwierdza też że jest niezwykle apetyczna w tym filmie, naturalność górą :P ). Dodając kilka znanych nazwisk w tle jak Jason Lee, Anna Paquin, Fairuza Balk, Noah Taylor, Zooey Deschanel i niezawodny Philip Seymour Hoffman wychodzi solidna ekipa, dobrze trzymająca nas przed ekranem.
Jako że to film o muzycznej kapeli należy wspomnieć też o muzyce, która doskonale współgra z historią, świetne kawałki z lat 70. których użycie w danym momencie filmu jest doskonałym wzmocnieniem dla fabuły.
Film oceniam na 8,5/10 jako bardzo dobry +, bardzo dobry bo nie ma tu słabych punktów w żadnej dziedzinie a + za to że chce się do niego wracać.
Cholernie sympatyczny film, można powiedzieć mądry film. Rewelacyjna lekko poprowadzona historia szalonych lat rocka z całym ich inwentarzem czyli sex, drugs and rock and roll, ale bez epatowania ich skrajnym zastosowaniem. Możliwe że Crowe wybielił swoje wspomnienia z młodości ale ja podczas seansu nie znalazłem skrajnie naiwnych motywów, stwierdziłbym że bardziej wierzę w taką historię kapeli rockowej niż jakąś mitologiczną historię pokroju "The Doors". Zwyczajnie ten film nie stara się być cool ;)
Zauważam też pewną myśl przewodnią filmów Camerona Crowa, każdy film mówi coś o sprzedawaniu swoich przekonań. Nie widziałem wszystkiego z jego filmografii ale Jerry Maguire, Vanilla Sky, Elizabethtown i właśnie Almost Famous chyba o tym mają mówić.
W temacie aktorstwa mamy wysoki poziom, tak postaci pierwszo- jak i drugoplanowych. Teoratycznie najwięcej czasu poświęcono postaci Williama Millera i jego relacji z Russellem Hammondem i są oni odegrani solidnie ale inni bardziej zapadają w pamięć. Wyróżniłbym dwie osoby i o ile nie ma dla mnie zdziwienia że Frances McDormand potrafi wykorzystać doskonale ciekawą postać jaką jest ekscentryczna matka głównego bohatera tak Kate Hudson jako mistrzyni groupies dla mnie to zaskoczenie. Oczywiście na forum padały opinie że była tam świetna ale znając ją jako rzemiochę od kom-romów nie byłem przekonany aż do zakończenia seansu. Teraz potwierdzam że to jej doskonała rola nie tylko ze względu na chyba najlepszy materiał w scenariuszu ale także za sposób jaki zagrała (potwierdza też że jest niezwykle apetyczna w tym filmie, naturalność górą :P ). Dodając kilka znanych nazwisk w tle jak Jason Lee, Anna Paquin, Fairuza Balk, Noah Taylor, Zooey Deschanel i niezawodny Philip Seymour Hoffman wychodzi solidna ekipa, dobrze trzymająca nas przed ekranem.
Jako że to film o muzycznej kapeli należy wspomnieć też o muzyce, która doskonale współgra z historią, świetne kawałki z lat 70. których użycie w danym momencie filmu jest doskonałym wzmocnieniem dla fabuły.
Film oceniam na 8,5/10 jako bardzo dobry +, bardzo dobry bo nie ma tu słabych punktów w żadnej dziedzinie a + za to że chce się do niego wracać.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
15-01-2013, 12:42





