Cóż, obejrzałem sobie ponownie, tym razem w akademikowym zaciszu. Wcale nie czułem wielkiej ochoty żeby to zrobić, wręcz trochę się zmusiłem, ale skoro film wywołuje takie emocje to stwierdziłem, że warto zaryzykować te dwie godziny, i zobaczyć jaka będzie percepcja za drugim razem, tym razem bardziej na chłodno.
I paradoksalnie przy takim nastawieniu film zrobił na mnie większe wrażenie i wywołał większe emocje, choć dalej uważam, że nie jest to żadne arcydzieło i parę rzeczy bym jednak zmienił czy też usunął. Przede wszystkim przekonałem się do sposobu narracji, nawet wątek Jaśnie Pani nie męczył mnie tak jak przy pierwszym seansie. Dalej uważam, że brzydalowi przydałby się lepszy głos (czyt. mniej zwyczajny, bardziej zdeformowany). No i sama końcówka jakoś mi się trochę dłużyła. Najważniejsze: mocniej poczułem to co średnio czułem na pierwszym seansie: kopa we wszystkie ośrodki kory mózgowej na jakie powinno oddziaływać takie kino. Z 7-emki mogę z czystym sumieniem podciągnąć ocenę na bardzo mocne 8.
I paradoksalnie przy takim nastawieniu film zrobił na mnie większe wrażenie i wywołał większe emocje, choć dalej uważam, że nie jest to żadne arcydzieło i parę rzeczy bym jednak zmienił czy też usunął. Przede wszystkim przekonałem się do sposobu narracji, nawet wątek Jaśnie Pani nie męczył mnie tak jak przy pierwszym seansie. Dalej uważam, że brzydalowi przydałby się lepszy głos (czyt. mniej zwyczajny, bardziej zdeformowany). No i sama końcówka jakoś mi się trochę dłużyła. Najważniejsze: mocniej poczułem to co średnio czułem na pierwszym seansie: kopa we wszystkie ośrodki kory mózgowej na jakie powinno oddziaływać takie kino. Z 7-emki mogę z czystym sumieniem podciągnąć ocenę na bardzo mocne 8.
30-03-2007, 22:53





