The Blind Side - żałosny, stereotypowy, naiwny, przewidywalny, nudny. Najgorsze, że to był jeden z oskarowych kandydatów kiedyś tam. Statuetkę zgarnęła na szczęście tylko Sandra Bullock, która jest zupełnie nijaka, ale przynajmniej da się na nią patrzeć (w przeciwieństwie do spasionego Murzyna, co go wzięli najwyraźniej z jasełek dla opóźnionych umysłowo). Generalnie żenada. 1/10
The Lake House - pomysł nawet fajny, z potencjałem, ale potraktowany tak sztampowo, jak to tylko możliwe. "Twist" rozgryzłem w 15 minucie, kiedy Keanu pojawił się w takiej samej kurtce, jak ofiara wypadku z początku filmu - potem jeszcze musiałem czekać 90 minut, żeby i bohaterowie filmu to zauważyli. Irytujące romansidło, jednym słowem, ale z PIĘKNYMI zdjęciami. I za to ma 3/10.
Trick - o maj fajkin gad, trudno o drugi tak, hm, bezjajeczny film. Bezsensowny. Zrobiony najniższym nakładem środków, totalnie bez wysiłku. Całe długie sceny dialogowe, mające niby być pełne emocji, są nudne do porzygu, bo nakręcono je w jednym, statycznym ujęciu - jakby ekipie nie chciało się robić powtórek z innymi kątami kamery. Fabuła jest sztampowa jak wszystko, co Polskie: niby udaje zagraniczne filmy typu - bo ja wiem - Ocean's Eleven, ale zero tu napięcia, brak zwrotów akcji, brak ciekawych postaci. 1/10
Wall Street: Money Never Sleeps - pieniądze nie śpią, ale ja usnąłem na jakieś 20 minut w drugiej połowie, bo nie jest to zbyt pasjonująca historia. Generalnie Stone mógłby pojawić się na ekranie i powiedzieć: patrzcie, co narobiliście, kapitaliści! Teraz socjaliści muszą po was sprzątać. Prawie doprowadziliście do końca świata! Taka teza naprawdę pada w tym filmie, ale żeby chociaż była jakoś ciekawie uzasadniona, czy też przedstawiona za pośrednictwem losów postaci, którymi można się przejmować... Ale nie. Wszystko jest tu proste, naiwne, a morał historii banalny i do tego nieprawdopodobny. Do tego film wygląda tanio - jak odcinek jakiegoś serialu. 2/10
To oficjalne: w autokarach puszczają tylko złe filmy. Jak puścili M:I4, to oczywiście płyta się zdupiła w 20 minucie. Ech.
The Lake House - pomysł nawet fajny, z potencjałem, ale potraktowany tak sztampowo, jak to tylko możliwe. "Twist" rozgryzłem w 15 minucie, kiedy Keanu pojawił się w takiej samej kurtce, jak ofiara wypadku z początku filmu - potem jeszcze musiałem czekać 90 minut, żeby i bohaterowie filmu to zauważyli. Irytujące romansidło, jednym słowem, ale z PIĘKNYMI zdjęciami. I za to ma 3/10.
Trick - o maj fajkin gad, trudno o drugi tak, hm, bezjajeczny film. Bezsensowny. Zrobiony najniższym nakładem środków, totalnie bez wysiłku. Całe długie sceny dialogowe, mające niby być pełne emocji, są nudne do porzygu, bo nakręcono je w jednym, statycznym ujęciu - jakby ekipie nie chciało się robić powtórek z innymi kątami kamery. Fabuła jest sztampowa jak wszystko, co Polskie: niby udaje zagraniczne filmy typu - bo ja wiem - Ocean's Eleven, ale zero tu napięcia, brak zwrotów akcji, brak ciekawych postaci. 1/10
Wall Street: Money Never Sleeps - pieniądze nie śpią, ale ja usnąłem na jakieś 20 minut w drugiej połowie, bo nie jest to zbyt pasjonująca historia. Generalnie Stone mógłby pojawić się na ekranie i powiedzieć: patrzcie, co narobiliście, kapitaliści! Teraz socjaliści muszą po was sprzątać. Prawie doprowadziliście do końca świata! Taka teza naprawdę pada w tym filmie, ale żeby chociaż była jakoś ciekawie uzasadniona, czy też przedstawiona za pośrednictwem losów postaci, którymi można się przejmować... Ale nie. Wszystko jest tu proste, naiwne, a morał historii banalny i do tego nieprawdopodobny. Do tego film wygląda tanio - jak odcinek jakiegoś serialu. 2/10
To oficjalne: w autokarach puszczają tylko złe filmy. Jak puścili M:I4, to oczywiście płyta się zdupiła w 20 minucie. Ech.
26-01-2013, 10:05






