Ja właśnie wróciłem z "Labiryntu Fauna" i jestem przybity. Piękny film. Również niesamowicie smutny, odzierający widza z wszelkiej nadziei i optymizmu. Kojarzy się nieco z Gilliamowską "Krainą Traw". Cudnie było usłyszeć w kinie piękną hiszpańską mowę, której tajniki przez pół roku miałem przyjemność zgłębiać ;) Czuję że jeszcze wrócę do przerwanej nauki.
Jak to często bywa na multipleksowych premierach, byłem zmuszony do obcowania z bezmózgim bydłem, z którego gardeł dobywał się co jakiś czas donośny tępy rechot. Równie dużo uznania mam dla rodziców, którzy przyprowadzili swoje kilkuletnie dzieci na "bajkę". Ale głupi ci Rzymianie...
Nic dodać, nic ująć.
Jak to często bywa na multipleksowych premierach, byłem zmuszony do obcowania z bezmózgim bydłem, z którego gardeł dobywał się co jakiś czas donośny tępy rechot. Równie dużo uznania mam dla rodziców, którzy przyprowadzili swoje kilkuletnie dzieci na "bajkę". Ale głupi ci Rzymianie...
military napisał(a):Chłopcy i dziewczęta z drugiej be musieli być nieźle zaskoczeni, kiedy zamiast wróżek figlujących z satyrami, wpierw ujrzeli faszystę, powoli rozkwaszającego butelką twarz wieśniaka - a to wszystko w długim, pozbawionym cięć ujęciu.
Nic dodać, nic ująć.
fb.com/bart.poznaniak
01-04-2007, 21:54






