(23-01-2013, 00:55)Azgaroth napisał(a):(20-01-2013, 15:22)Hitch napisał(a): Świetne? Ciekawe, bo "Wesele" było ledwie fajne, "Dom Zły" średni, a "Róża" słaba...
Róża słaba, ha ha ha ha :) Rozbawiłeś mnie Hitch :)
Ja też się dziwię, bo to jeden z lepszych filmów Smarzowskiego, ale dziś nie o tym.
Dwie najdziwniejsze i najbardziej żenujące sytuacje przytrafiły mi się, kiedy 'kinowa hołota' (i tu przepraszam za określenie) myślała, że wybiera się na komedię, a w pakiecie dostała dramat. Pierwsza z opisywanych sytuacji miała miejsce kilka lat temu, kiedy wybrałam się na najnowszy film Koterskiego "Wszyscy jesteśmy Chrystusami". Ci, co wybrali się tam wraz ze mną myśleli pewnie, że to "Dzień świra" bis i nie udźwignęli tematu. Po prostu zaczęli wychodzić z sali.
Druga uświadomiła mi, że starość nie radość, ale że za młodością nie tęsknię aż tak bardzo. Byłam na filmie o Paktofonice.... Sąsiad z góry okazał się szesnastolatkiem, który z nadmiaru "hormonów" przez cały seans kopał moje krzesło. I nic nie pomogły prośby, bo on za każdym razem przepraszał, ale chyba nie mógł się opanować. O popcornie i wysiorbywanej coli nie będę wspominać, bo do dziś mi zęby zgrzytają. Napiszę za to o sweetaśnych dziewczątkach, siedzących z boku, które przez cały seans (a nie była to szkolna wycieczka) wysyłały sms-y i coś nieustannie komentowały, ale niestety nie był to film.
I wreszcie ad vocem tematu. mam, za przeproszeniem w d....e, że ktoś je, siorbie, pluje i beka na komediach, horrorach i filmach akcji. Wkurza mnie za to niemiłosiernie, że można bezrefleksyjnie pójść na dramat i tak samo bezrefleksyjnie się zachowywać.
28-01-2013, 09:54





