Akurat jeśli chodzi o "Mistrza" to decyzje są dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Samego filmu nie uważam za coś co mogłoby się otrzeć o miano arcydzieła. Zresztą na trzy miesiące po pierwszym seansie nadal nie potrafię wystawić "Mistrzowi" oceny. Ale nie mam najmniejszych wątpliwości, że aktorsko to najlepszy film ubiegłego roku. Tłumaczę sobie, że ta pewna niesprawiedliwość względem Pheonixa, Hoffmana i Adams, podyktowana jest właśnie niepewnością w ocenie samego filmu. Bo chyba bardziej tym, niż nie wiadomo jaką konkurencją.
W każdym razie, pomijając ten jeden szczegół, dla mnie tegoroczne wyniki Globów i BAFTA są wyjątkowo satysfakcjonujące i przyjąłem je z uśmiechem. Mam nadzieję, że Oscary mnie też nie zawiodą i nie będzie to (trochę niespodziewany) sukces "Life of Pi" lub "Lincolna".
W każdym razie, pomijając ten jeden szczegół, dla mnie tegoroczne wyniki Globów i BAFTA są wyjątkowo satysfakcjonujące i przyjąłem je z uśmiechem. Mam nadzieję, że Oscary mnie też nie zawiodą i nie będzie to (trochę niespodziewany) sukces "Life of Pi" lub "Lincolna".
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy
11-02-2013, 17:11 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-02-2013, 17:12 przez Persona non grata.)






