Przecież napisałem, ze Spartan wyłamuję się z wcześniejszego dorobku Mameta, więc nie wiem dlaczego ten komentarz Deiny.
A wracając do tematu, szanuje chłopaki wasz pogląd na temat True Romance, ale zachowuje swoje stanowisko - Slater i Patricia nic nie pokazali, przez co film jest nudny i bezwartościowy, co zresztą można powiedzieć o całej twórczości T. Scotta (miał szczęście, że spotkał Denzela, bo w przeciwnym razie byłby dla mnie "nikim" w świecie kina) - ot zwykły rzemieślnik, nie znajacy się na ludziach (a przypominam, że o ludziach robi się kino). T. Scott obok Tarantino czy Mameta - nie, nie (to nie ta pólka).
A wracając do tematu, szanuje chłopaki wasz pogląd na temat True Romance, ale zachowuje swoje stanowisko - Slater i Patricia nic nie pokazali, przez co film jest nudny i bezwartościowy, co zresztą można powiedzieć o całej twórczości T. Scotta (miał szczęście, że spotkał Denzela, bo w przeciwnym razie byłby dla mnie "nikim" w świecie kina) - ot zwykły rzemieślnik, nie znajacy się na ludziach (a przypominam, że o ludziach robi się kino). T. Scott obok Tarantino czy Mameta - nie, nie (to nie ta pólka).
I'm smart and I want respect!
06-04-2007, 18:14





