No i obejrzalem wreszcie. :) Kupiłem ten film w ciemno, czego zazwyczaj nie robię, bo wolę mieć w kolekcji tylko te filmy, które lubię. Cieszę się, że BB nie jest pierwszym na półce, który mi się nie podoba. Krótko mówiąc - jest bardzo dobry, choć jest w nim parę rzeczy, które nie przypadły mi do gustu. I przy wszystkich swych zaletach, film Nolana jednak nie dorównuje Batmanowi Burtona. Z drugiej strony - nie jest za nimi daleko w tyle.
Przede wszystkim podobała mi się fabuła, bo czytając komiksy zawsze zastanawiałem się, jak ktoś mógł zdobyć taką masę sprzętu i utrzymać ją w tajemnicy. Co prawda, wszyscy pracownicy firmy Wayne'a, widząc Batmobil, powinni od razu zorientować się że to ich bryka, ale nie czepiajmy się szczegółów. Nie takich.
Aktorstwo - przy takiej obsadzie - nie mogło wypaść inaczej niż idealnie. Bale to najlepszy dotychczasowy Bruce Wayne. Jako Batman robi trochę dziwne miny i śmiesznie wykrzywia usta. Gary Oldman wygląda bardzo staro, pojawia się rzadko, ale to najlepsza rola w filmie. Neeson wypadł świetnie, niezależnie od tego, co niektórzy mówią. Freeman, Hauer, cała reszta - no jak mogli się zaprezentować? No jak? Gdyby Katie Holmes siedziała cicho, też wyszłaby nieźle. A przy okazji - Cillian Murphy to geniusz, choć strasznie wkurza mnie jego facjata, szczególnie te dziwne, plastikowe usta... Przerażające.
Drugą wielką zaletą BB jest muzyka. Świetna. Więcej nie napiszę, bo się na muzyce nie znam, wiem tylko, kiedy coś mi się naprawdę podoba. Na pewno rozejrzę się za soundtrackiem.
Przy scenografii zaczynają się pewne wątpliwości. Gotham "od środka", ze wszystkimi rurami, śmieciami itp., wygląda naprawdę świetnie, ale kiedy widać jego panoramę, to albo to ewidentna miniatura, albo jakiś dziwny, futurystyczny misz-masz. Średnio przypadło mi to do gustu, tak samo jak kolrystyka rodem z Alien: Resurrection. Brązy to nie kolor Batmana.
Kolejna rzecz do ewentualnej poprawki to dialogi. W większości strasznie napuszone, patetyczne, tak jakby bohaterowie cytowali jakąś Księgę Mądrości. Elementy humorystyczne też wywaliłbym w kosmos - ograny numer z gościem zaglądającym do kubka\butelki, kiedy zobaczył coś niezwykłego, był zabawny tylko w pierwszych 3000 filmów, w których go użyto.
Końcówka, cała finalna akcja, po prostu miażdzy, i jest to jeden z najlepszych kawałków kina akcji ostatnich lat. Jednak montaż sprawia, że np. sceny walk w AVP nagle wydają się niechaotyczne, spokojne, wręcz statyczne. To już Bay robi mniej cięć.
Najbardziej uwiera mnie w tym filmie brak "tego czegoś", co miały Batmany Burtona. Będę do Początku wracał, ale nie tak często i nie z taką pasją jak do tamtych filmów. Niemniej czekam na drugą część z wielką niecierpliwością, bo Begins rozbudził apetyt. Mimo tego, że nie klną, bo w komiksach jakoś mi to nie przeszkadzało. Poza tym bohaterowie tego filmu pochodzą ze sfer, w których przeklinanie jest raczej rzadkim procederem.
Koniec końców - Batman Begins zasłużył na wysokie 8+\10. Może dobije do 9 po kolejnych seansach. Dobry film, godny postawienia na półce. Można kupować w ciemno. :)
Przede wszystkim podobała mi się fabuła, bo czytając komiksy zawsze zastanawiałem się, jak ktoś mógł zdobyć taką masę sprzętu i utrzymać ją w tajemnicy. Co prawda, wszyscy pracownicy firmy Wayne'a, widząc Batmobil, powinni od razu zorientować się że to ich bryka, ale nie czepiajmy się szczegółów. Nie takich.
Aktorstwo - przy takiej obsadzie - nie mogło wypaść inaczej niż idealnie. Bale to najlepszy dotychczasowy Bruce Wayne. Jako Batman robi trochę dziwne miny i śmiesznie wykrzywia usta. Gary Oldman wygląda bardzo staro, pojawia się rzadko, ale to najlepsza rola w filmie. Neeson wypadł świetnie, niezależnie od tego, co niektórzy mówią. Freeman, Hauer, cała reszta - no jak mogli się zaprezentować? No jak? Gdyby Katie Holmes siedziała cicho, też wyszłaby nieźle. A przy okazji - Cillian Murphy to geniusz, choć strasznie wkurza mnie jego facjata, szczególnie te dziwne, plastikowe usta... Przerażające.
Drugą wielką zaletą BB jest muzyka. Świetna. Więcej nie napiszę, bo się na muzyce nie znam, wiem tylko, kiedy coś mi się naprawdę podoba. Na pewno rozejrzę się za soundtrackiem.
Przy scenografii zaczynają się pewne wątpliwości. Gotham "od środka", ze wszystkimi rurami, śmieciami itp., wygląda naprawdę świetnie, ale kiedy widać jego panoramę, to albo to ewidentna miniatura, albo jakiś dziwny, futurystyczny misz-masz. Średnio przypadło mi to do gustu, tak samo jak kolrystyka rodem z Alien: Resurrection. Brązy to nie kolor Batmana.
Kolejna rzecz do ewentualnej poprawki to dialogi. W większości strasznie napuszone, patetyczne, tak jakby bohaterowie cytowali jakąś Księgę Mądrości. Elementy humorystyczne też wywaliłbym w kosmos - ograny numer z gościem zaglądającym do kubka\butelki, kiedy zobaczył coś niezwykłego, był zabawny tylko w pierwszych 3000 filmów, w których go użyto.
Końcówka, cała finalna akcja, po prostu miażdzy, i jest to jeden z najlepszych kawałków kina akcji ostatnich lat. Jednak montaż sprawia, że np. sceny walk w AVP nagle wydają się niechaotyczne, spokojne, wręcz statyczne. To już Bay robi mniej cięć.
Najbardziej uwiera mnie w tym filmie brak "tego czegoś", co miały Batmany Burtona. Będę do Początku wracał, ale nie tak często i nie z taką pasją jak do tamtych filmów. Niemniej czekam na drugą część z wielką niecierpliwością, bo Begins rozbudził apetyt. Mimo tego, że nie klną, bo w komiksach jakoś mi to nie przeszkadzało. Poza tym bohaterowie tego filmu pochodzą ze sfer, w których przeklinanie jest raczej rzadkim procederem.
Koniec końców - Batman Begins zasłużył na wysokie 8+\10. Może dobije do 9 po kolejnych seansach. Dobry film, godny postawienia na półce. Można kupować w ciemno. :)
06-04-2007, 21:33






